



Album
ze starymi zdjęciami![]() założyciel Towarzystwa Miłośników Kujaw w Radziejowie w 1962 roku |
![]() Kalafus Jan od góry |
![]() wejdz na podstronę poniżej trochę faktów o TMKujawy |
![]() Artykuł o hafciarkach |
Reska Jadwiga![]() |
| Górczyński Józef | Kalafus Jan | Korcz Janusz | kontakt z nami | Pernak Józef
Ryszard![]() |

wiersze o
kujawach


uświetniała wiele
miejskich i powiatowych uroczystości.



W dniu 4 kwietnia br.
w sali konferencyjnej Urzędu Miasta w Radziejowie
obradował
Walny Zjazd Towarzystwa Miłośników Kujaw.
W wyniku jego decyzji dokonano wyboru nowych władz Towarzystwa.



Zarząd Towarzystwa stanowią:
1.Halina Paczkowska – prezes

2.Barbara Rolirad – wiceprezes
3.Bożena Płaczkowska – sekretarz
4.Waldemar Juszczyński- skarbnik
5.Janusz Korcz – członek
Komisja rewizyjna:

1.Szymon Szynkowski -przewodniczący
2.Jadwiga Reska -członek
3.Karol Szmagalski -członek
Podniosłym akcentem było wręczenie symbolicznego kwiatka
panu Józefowi Ryszardowi Pernakowi, nestorowi Towarzystwa, który ukończył 87 lat.
|
Zarządu i Komisji Rewizyjnej Pierwsze posiedzenie
Zarządu Towarzystwa Miłośników
Kujaw w Radziejowie 11/04/2011 W dniu 11
kwietnia br. odbyło się
pierwsze po Walnym Zebraniu zebranie Zarządu poszerzone o
członków komisji
rewizyjnej poświęcone ustaleniu spraw organizacyjnych. Posiedzenie
odbyło się w
Izbie Regionalnej. Co w
Towarzystwie Miłośników Kujaw w Radziejowie? 12/04/2011 Intensywnie
pracuje Zarząd w nowym składzie. Na dzisiejszym
zebraniu przedyskutowano najważniejsze priorytety działań na najbliższy
okres.Ustalono
stałe dyżury w miejscowej Bibliotece w Izbie Regionalnej w każdy
poniedziałek
od godz. 14.00 do 17.00. tel.
kontaktowy do prezes Haliny Paczkowskiej 693589996 Spotkanie Zarządu Towarzystwa Miłośników Kujaw z burmistrzem Sławomirem Bykowskim13/04/2011 W dniu
dzisiejszym w ramach
działań przyjętych na ostatnim posiedzeniu Zarządu Towarzystwa
Miłośników Kujaw
odbyto spotkanie z panem Sławomirem Bykowskim, burmistrzem Miasta
Radziejowa. W
spotkaniu udział wzięli ze strony TMK – jego prezes pani
Halina Paczkowska oraz
członkowie komisji rewizyjnej Jadwiga Reska i Karol Szmagalski. W toku
rozmów
przedstawiciele TMK poinformowali pana burmistrza o dokonanych zmianach
w
składzie osobowym Towarzystwa na ostatnim Walnym Zebraniu jak
również o
kierunkach działań jakie przyjęto na rzecz rozwoju Towarzystwa i
propagowania
jego tradycji i wszystkiego co wiążę się pokazywaniem Radziejowa i jego
okolicy
oraz wielu osób z nim związanych mających promować wszytko
co wiąże się z naszą “małą
ojczyzną”. Pan burmistrz poinformował o wielu działaniach jakie podejmowane są dla mieszkańców miasta obecnie jak i w najbliższej przyszłości. Zadeklarował ,że dotychczasowa lokalizacja Izby Regionalnej w miejscowej bibliotece zostanie utrzymana i na miarę możliwości będzie wspierana. Poinformował, że po rewitalizacji dawnego ratusza zostanie tam zlokalizowane tzw. “CENTRUM PRZEDSIĘBIORCZOŚCI” co w najbliższym czasie wyklucza możliwość umieszczenia tam Izby Regionalnej. Spotkanie przebiegało w rzeczowej i konstruktywnej atmosferze. Postanowiono współdziałać w czasie najbliższych “DNI RADZIEJOWA”. Kolejne spotkanie z miejscowymi władzami tj. panem Starostą powiatu radziejowskiego Marianem Zielińskim oraz wójtem gminy Radziejów panem Markiem Szuszmanem na podobne tematy odbędzie się w najbliższych dniach. ========================================================================================================= Intensywnie pracuje Zarząd . Dziś tj.12 kwietnia 2011 roku odbyło się posiedzenie poszerzone o udział komisji rewizyjnej. Zebranie poświęcone było sprawom organizacyjnym. Omówiono trwajacą akcje porządkowania zasobów znajdujących się w Izbie Regionalnej a także zastanawiano się nad organizacją i sposobem obchodów 50 rocznicy powołania do życia Towarzystwa Miłośników Kujaw oraz 45 rocznicy powstania Zespołu Pieśni i Tańca „Kujawy”. Omówiono zadania, jakie stoją przed Zarządem związane z podpisaniem przez niego umowy finansowej na realizację. Dziś odbyło się kolejne zebranie Zarządu p programu – „uczenie się przez całe życie” Grundtvig. Programu, który umożliwi szkolenie w zakresie informatyki oraz nauki języka angielskiego. Zarząd zwraca się do swoich członków, aby zgłosili się do tego programu. Szczegóły dostępne u pani Prezes Haliny Paczkowskiej a także pani Barbary Rolirad. Z okazji
Świąt Wielkanocnych Towarzystwo Miłośników
Kujaw z Radziejowa życzy swoim sympatykom i
członkom zdrowych,
pogodnych Świąt, pełnych wiary, nadziei i miłości. Radosnych spotkań w
gronie
rodzinnym oraz wesołego Alleluja.
Jan Kasprowicz
Wstał
Pan Jezus z martwych Po
trzydniowej męce. Chodzi
po wsi naszej Z
chorągiewka w rece. Swoja
Alleluje. Po
podwórkach pieją Poranne
koguty, Chodzi
Jezus z Kajdan Śmiertelnych
rozkuty. Chorągiewką
wymachuje
Nucąc
Alleluję..... |
|
Zarząd Towarzystwa Miłośników Kujaw z Radziejowa po pomyślnym zakończeniu działań związanych z rejestracja prowadzi akcję porządkowania zbiorów w Izbie Regionalnej. ================================================================================== Zostało także zarejestrowane moje konto tzw. muzealne gdzie w miarę porządkowania eksponatów ich fotki wraz z opisem tego co znajduje się w Izbie Regionalnej zostanie tu zaprezentowane: LInk IZBA REGIONALNA ======================================================================= Ocalić od zapomnienia! 10 stycznia 2012 roku Zygmunt Dmochowski ukończy 81 lat
Jestem przed kościołem oo. Franciszkanów pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego w Radziejowie – 26 czerwca 2008 rok. Wychodząc z kościoła uwagę moją zwróciła sylwetka przy samochodzie jakże znajoma z przed lat. Podszedłem bliżej okazało się, ze jest to mój dawny belfer, pedagog polonista, dziś znany pisarz, poeta. Nie widzieliśmy się od matury szmat czasu. Upłynęło od 1964 roku sporo, bo aż 44 lata. Spotkanie było krótkie zamieniliśmy kilka słów. Wymieniliśmy się adresami. Zygmunt wręczył mi wydaną w tym okresie swoja najnowsza książkę – „Liryki Opolskie” wraz z dedykacją. Przy okazji zamieniłem kilka słów z dawną koleżanka z Liceum, żoną Zygmunta Haliną ( z d. Kępską). Po powrocie do domu, przeczytaniu podarowanego tomiku postanowiłem założyć stronę internetową poświęconą temu zdarzeniu. Jest to strona http://www.kujawy2008.republika.pl
Na stronie tej
umieszczam nasze
rozmowy, jakie od tego czasu prowadzimy na GG. Zygmunt przesyła mi
swoje
wiersze, poezje, spostrzeżenia, refleksje w wielu swoich spotkań itp.
Materiały
te staram się niezależnie od umieszczenia ich na tej stronie publikować
w
Internecie, zarówno na portalu ogólnopolskim jak
i portalach regionalnych.
Strona rozrosła się do takich rozmiarów, że stanowi duży
zasób wiedzy i
informacji o Zygmuncie i jego drodze twórczej. Daje mi to
satysfakcję, że mogę
przybliżyć jego sylwetkę jak i jego szeroką twórczość,
zgodnie z puentą
-"Choć mieszka w dalekim Opolu niech dzięki tej stronie
powróci na swoje
rodzinne Kujawy. Jestem wzruszony, że mogę to dla niego to zrobić i
robię to z
olbrzymią satysfakcją". Zygmunt jest związany ze swoja „Małą Ojczyzną”. Tak o tym
mówi: „MOJA MAŁA OJCZYZNA to dla mnie pojęcie
wiąże
się ściśle z miejscem mojego dzieciństwa, z zakorzenieniem w tym
miejscu i z
pierwszą pamięcią o nim. Człowiek rodzi się w jednym miejscu, chociaż
potem w
wielu miejscach żyje. I to pierwsze, jedyne miejsce z nim związane
pojmuję,
jako Małą Ojczyzną. ‘ Dla
Ślązaków, wśród których żyję,
jest ona Heimatem bądź ojcowizną. Moja Mała Ojczyzna to: najpierw
kujawska
dolina Wisły z Ciechocinkiem, w którym się urodziłem i
wychowałem; potem całe
Kujawy Białe (piaszczyste) z Nieszawą, Włocławkiem i Kowalem; następnie
Kujawy
Czarne (pszenno-buraczane) z Radziejowem, Brześciem, Płowcami i
Kruszwicą;
wreszcie Kujawy Nadnoteckie z Inowrocławiem, Żninem i
Pakością.” Warto wspomnieć takich pedagogów, wychowawców a
dziś wspaniałych przyjaciół jak Zygmunt Dmochowski. Z okazji 81 rocznicy urodzin Zygmunta
Dmochowskiego Życzymy Ci Marzeń, o które
warto walczyć, Radości, którymi
warto się dzielić, Przyjaciół, z
którymi warto być, I nadziei, bez
której nie da się żyć. Dziś 81 kończysz lat lecz przed Tobą cały świat! Nie żałuj tego, co minęło, ciesz z tego, co w życiu się
osiągnęło! Zawsze dąż do wytyczonego
celu, mimo iż zazdrości Ci wielu! Otaczaj się
przyjaciółmi swymi, raduj momentami tymi, które uśmiech Ci
dają i szczęścia przysparzają! Serce Twe niech zawsze tak
czyste będzie, a dobrych ludzi znajdziesz wszędzie! Karol
Szmagalksi moje spojrzenie Karol Szmagalski ![]() ![]() ![]() 50 lat powstania Towarzystwa Miłośników Kujaw w Radziejowie kiedy? Jaką datę przyjąć? Czy to był 1961 czy 1962 rok? Tu jest właśnie dylemat? pisałem o tym:
W poszukiwaniu prawdy ?
Przeglądam protokół z posiedzenia klubu Towarzystwa Przyjaciół Kujaw w Radziejowie odbytego w Powiatowym Kultury w Radziejowie w dniu 17 kwietnia 1963 r. r. w godz.18,2o do 21,oo. Na posiedzeniu tym wybrano nowy Zarząd w składzie:
Józef Górczyński - Przewodniczący Wiesław Jarębski -Zastępca Eugenia Sławińska
-Zastępca Witold Grosman- Skarbnik Henryk Brużdziński- Członek Józef Surdyk- Członek Zaintrygowała mnie wypowiedż Józefa Gorczyńskiego odnoszącą się do sprawozdania z działalności, którą to wypowiedź cytuję: „Ob.
Józef Górczyński złożył sprawozdanie z
dotychczasowej
działalności mianowicie, że przed 2 – ma laty powstało nasze
Towarzystwo, jako
jedno z pierwszych. Zarząd ówczesny miał poważne trudności
gdyż nie było lokalu
ani miejsca gdzie można by schować eksponaty. Eksponatów
zebranych jest sporo a
może być jeszcze więcej. Gdyż na naszym terenie jako Centrum Kujaw
– jest wiele
godnych zachowania faktów. Tak np. są hafciarki,
które wykonują hafty
staro-kujawskie, drugim punktem takim sa Śmiłowice, gdzie jest Ob.
Szewczykowa
, pochodząca z Radziejowa. Przykro
stwierdzić, że dotychczasowy prezes Ob. Dmochowski
nie przybył na posiedzenie, a jednakże wiele mógłby nam
pomóc w naszej pracy”. W świetle tej wypowiedzi należy stwierdzić, że Prezesem Towarzystwa w latach 1961-1963 do tego zebrania był Zygmunt Dmochowski. Postanowiłem z nim o tym porozmawiać. A oto, co mi na ten temat powiedział: „Na
temat daty powstania Towarzystwa Przyjaciół Kujaw, nie
Miłośników Kujaw, wypowiem się szerzej. TPK powstało w 1961.
Wybrano mnie wtedy
prezesem. Kilka dni po wyborze ukazała się w Gazecie Kujawskiej notatka
o tym
fakcie. W latach 1964 - 65 prowadziłem już rozmowy z Kuratorium Oświaty
w Opolu
o podjęcie pracy na Śląsku Opolskim. Na zebranie Towarzystwa
Miłośników Kujaw,
na którym prezesem został Górczyński nie
otrzymałem, o ile pamiętam,
zaproszenia. Moje Tow. nazywało się Przyjaciół Kujaw. Tow. Przyjaciół Kujaw było protoplastą późniejszego Tow. Miłośników Kujaw. Istnienie TPK zostało wymazane z historii przez jego następców. Ale prawda się obroni - trzeba koniecznie przejrzeć rocznik Gazety Kujawskiej 1961. i odnaleźć tekst powiadamiający powołanie TPK i powierzenie tej funkcji Zygmuntowi Dmochowskiemu - poloniście z Liceum Ogólnokształcącego w Radziejowie.” cd. naszej rozmowyDrogi Karolu, w okresie pełnienia
obowiązków prezesa Towarzystwa Przyjaciół Kujaw,
opublikowałem w Gazecie
Kujawskiej (1961-1963) ok. dziesięciu artykułów
polemicznych, poruszając w nich
żywotne problemy, ważne dla życia kulturalnego i oświatowego
Radziejowa. Kilka
z nich skserował Pan Grzegorz Sobczak podczas drugiego Pleneru
Poetyckiego
Opole-Radziejów. Wśród skserowanych tekstów jest mój reportaż krytyczny oparty na wystąpieniu moim na Plenum KP PZPR, kiedy to w obecności I sekretarza KW - Miśkiewicza, domagałem się budowy nowego Liceum Ogólnokształcącego, które mieści się w stajni sotni kozackiej z czasów zaborów. Miśkiiewicz po moim wystąpieniu przerwał obrady i nazwał mnie Rejtanem i waląc pięścią w mównice wołał, że nowego gmachu liceum nie wybuduje.
Treść mojego
wystąpienia badała potem bezpieka. Odszukaj w szkole u dyrektora moje skserowane przez niego teksty. Ja gdzieś mam te gazety, ale musiałbym przekopać całą domową bibliotekę. Nie można dopuścić do powielania nieprawdy. Ten podany przed chwilą mój tekst, także ujawnij.Zygmunt Dmochowski Sięgnąłem za sugestią Zygmunta do tych roczników i znalazłem tam potwierdzenie tych faktów. ========================================================================================== W ramach obchodów
XXXVI Dni
Radziejowa, 24 czerwca 2010 roku o godzinie 13.00, w sali
konferencyjnej Urzędu Miasta
odbyła się uroczysta sesja, w trakcie, której wręczono
odznaczenia i
wyróżnienia. Otrzymali je ludzie zasłużeni dla miasta,
którzy swoją pracą
przyczyniają się do jego rozwoju oraz podnoszenia prestiżu . Oto siedem
wyróżnionych osób . Burmistrz Sławomir Bykowski
wręczył im okolicznościowy
dyplom oraz podziękował za wkład w za działanie na rzecz miasta. ![]() Podczas
uroczystej sesji z okazji XXXVI Dni Radziejowa po
okolicznościowych wystąpieniach Burmistrz Miasta Sławomir Bykowski
wyróżnił za
działalność na rzecz Radziejowa siedem osób. Stoją (od
lewej): Jolanta Golec, Paweł
Wożniak, Barbara Rolirad , Burmistrz Sławomir Bykowski, Karol
Szmagalski,
Bożena Płaczkowska, Maria Eznarska, Sławomir Tomalak. Wiele artykułów i albumow fotek z powiatu radziejowskiego mego autorstwa znajdziesz ![]() ![]() po prawie siedemdziesięciu latach Jak informuje Krzysztof Wątrobicz z
Miejsko- Powiatowej Bibliotece w Radziejowie udało się ustalić gdzie znajdują
się pozostałości radziejowskiego kirkutu tzw. macew (żydowskich nagrobków) . Okazało się, że jest to mieszkaniec Radziejowa i czytelnik naszej biblioteki Pan Tomasz Świerczyński. Pan Tomasz zgodził się przekazać zachowane macewy do Izby Regionalnej w Radziejowie i za to należą mu się specjalne, serdeczne podziękowania za włączenie się w odkrywanie, przywracanie historii naszego miasta.
o pozostałości kultury żydowskiej w Radziejowie
12 Marca 2012 roku Józef Ryszard Pernak, nestor Towarzystwa Miłośników Kujaw z Radziejowa, ukończy 88 lat Od lat związany z Radziejowem i jego okolicami i uważany za znakomitego znawcę wielu
zagadnień dziś rozmawiamy o kulturze żydowskiej. Po spacerze po słonecznym, ale mroźnym Radziejowie w poszukiwaniu pozostałości materialnych po kulturze żydowskiej w naszym miasteczku, przy gorące parującej z filiżanek herbatce rozmawiamy z Józefem Ryszardem Pernakiem (przeglądając stare fotografie z jego zasobów) o różnych sprawach związanych z ta tematyką. Postanowiłem pospacerować po Radziejowie z Józefem Ryszardem Pernakiem, aby poszukać miejsc, jakie pozostały.
O –„hafcie kujawskim rozmawiam z
Jadwigą Reska” znaną koronkarką z Radziejowa. Korzystałem także z uwag i
spostrzeżeń innych Pań biorących udział w tym przedsięwzięciu oraz z informacji
o. Krzysztofa z miejscowego klasztoru. Co pozwoliło poszerzyć ciekawa tematykę
. c Moje artykuły A także na portalu ![]() Moje artykułu i albumy ![]() Nie jesteśmy, by spożywać urok świata, ale po to by go tworzyć i przetaczać przez czasy jak skalę złotą. Choćby i po razy tysiąc osaczyły nas trudności, my idziemy blaskiem bijąc w urodę maszyn i roślin. W poczekalniach kin srebrzystych, gdy zadymka śnieżna bredzi, nieraz siadamy strudzeni, strudzonych ludzi sąsiedzi. Dni i noce nami biegną, a my z nimi ku przodowi, w trudzie tworząc piękno, piękno, które znów służy trudowi. Z chmury zwisa śnieg z ukosa, twarz twoją w srebro przemienia. Chciałbym śnieg na twych włosach ocalić od zapomnienia. Jesteśmy wpół drogi. Droga pędzi z nami bez wytchnienia. Chciałbym i mój ślad na drogach ocalić od zapomnienia. Gałczyński
Konstanty Ildefons Ile
razem dróg przebytych, ile
sciezek przedeptanych, ile
deszczów,ile śniegów, wiszących
nad latarniami, ile
listów,ile rozstań, ciężkich
godzin w miastach wielu, i
znów upór żeby powstać, i
znów iść i dojść do celu. Ile
w trudzie nieustannym, wspólnych
zmartwień, wspólnych
dążeń, ile
chlebów rozkrajanych, pocałunków,schodów,książek, oczy
Twe jak piękne świece, a
w sercu źródło promienia, więc
ja chciałabym Twoje
serce ocalić od zapomnienia! U
Twych ramion płaszcz powisa, krzykliwy,
z leśnego ptactwa, długi
przez cały korytarz, przez
podwórze aż gdzie gwiazda Wenus(Mars?!), a
Tyś lot i górność chmurną, blask
wody i kamienia, chciałabym
oczu Twoich chmurność ocalić
od zapomnienia! Wierni temu hasłu Konstantego Ildefonsa Galczyńskiego Towarzystwo Miłośników Kujaw prezentuje znalezione w materiałach Towarzystwa, znajdujące się w różnych opracowaniach , zasłyszane od członków rodzin informacje o innych radziejowskich hafciarkach. Młodzież z Zespołu Szkół RCKU w Przemystce w Izbie Regionalnej Dzięki dużemu zaangażowaniu Pani Prezes Towarzystwa Miłośników Kujaw Haliny Paczkowskiej, Izba Regionalna w Radziejowie mieszcząca się w pomieszczeniach Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej im. Franciszka Becińskiego jest coraz częściej odwiedzana i stanowi powrót do korzeni tego terenu. Dziś gościła w swoich podwojach młodzież z Zespołu Szkół RCKU w Przemystce. Zespół Szkół RCKU w Przemystce jest najlepszą szkołą ponadgimnazjalną w powiecie radziejowskim. Jest to szkoła, która za 2011 rok w Ogólnopolskim rankingu szkół ponadgimnazjalnych przygotowanym przez gazetę „Rzeczpospolita” oraz miesięcznik „Perspektywy” jest na 18 miejscu w woj. kujawsko-pomorskim. Warto przypomnieć, że w takim samym rankingu za 2010 rok nasza szkoła była na 22 miejscu w woj. kujawsko-pomorskim, oraz na 337 miejscu w Polsce! W szkole przywiązuje się dużą uwagę do elementów związanych i historia naszej „małej ojczyzny” stąd dzisiejszy udział w spotkaniu w tutejszej Izbie Regionalnej, po której oprowadza pani Halina Paczkowska. O Izbie Regionalnej pisałem na tym portalu. Tutaj: http://wloclawskie24.pl/articles/5797-izba-regionalna-w-radziejowie-troche-historii A oto reportaż z tego pobytu Pani Maria Jędrzejewska jest Nauczycielem
– bibliotekarzem a Biblioteka szkolna ZSRCKU powstała w roku 1974, wraz
z oddaniem nowego obiektu szkolnego. Stan księgozbioru na dzisiaj to 17000
woluminów i 30 tytułów prenumerowanych czasopism. Największą ilość książek
stanowi literatura piękna, z lekturami szkolnymi. Od czerwca 1997 roku biblioteka
mieści się w nowym, przestronnym lokalu. Posiada dwa pomieszczenia:
wypożyczalnię i czytelnię na 40 miejsc, w której znajdują się także 4 komputery
z dostępem do Internetu. Czytelnię i wypożyczalnię wyposażono w nowe meble i
dzięki temu zostały stworzone bardzo dobre warunki do spokojnej, samodzielnej
pracy. Oprócz gromadzenia, opracowywania i udostępniania księgozbioru
biblioteka szkolna prowadzi pracę pedagogiczną. Nauczyciele - bibliotekarze
prowadzą zajęcia z edukacji czytelniczej i medialnej. Współpracują
w tym z innymi bibliotekami (MPBP w Radziejowie, biblioteki naukowe: Biblioteka
UMK w Toruniu). W czytelni organizowane są często wystawy książek. Umówiłem się z panią Maria na
rozmowę na te tematy. O czym niebawem. Karol Szmagalski
Sztuka hafciarska na Kujawach Sztuka
hafciarska na Kujawach
rozwijała się w II poł. XIX w. i na początku XX w oparciu o bezpośredni
przekaz
pokoleniowy, a także motorem jej rozwoju była konieczność czerpania z
tego
zarobku. Jednym z największym w tamtym okresie ośrodków
hafciarskich był
Radziejów. Początki sięgają lat dziewięćdziesiątych XIX i
wiążą się z rodziną
Zyglerów, a zwłaszcza z ich córką Joanną,
której pasją życiową był haft. Pani
Joanna miała pięć córek, których z pasją nauczała
rękodzielnictwa związanego z
haftem.Miała także uczennice. Córki to: Maria Szewczyk
(1901-1995); Kazimiera
Polankiewicz (1906-1963); Stanisława Ignasiak(1908-1981); Leokadia
Machtyl
(1916-2008), Cecylia (1905-1946). W tym czasie w Radziejowie haftem
zajmowały
się także: Stanisława Karpińska(1911-1995); Zofia Lewandowska
(1900-1985);
Lucyna Nowacka( 1889-1960). Wspólnie
z Jadwigą Reska,
znakomitą koronczarka, pisałem o jej dokonaniach tutaj. Rozmawiamy
z panią Elżbietą
Stramowską na tematy hafciarstwa oraz koligacji rodzinnych, gdyż z jej
krewnymi
wiążę się wiele spraw z tym związanych. Pani Elżbieta Stramowska jest
jedną z
trzech córek pani Kazimiery Polankiewicz. Tak
mówi: Wszystkie
córki obok haftu były
zaangażowane w chórze kościelnym, będąc aktywnymi jego
członkami. To okres
wielu zespołów amatorskich. Ich reżyserem była pani
Polankiewicz. Jedną z
licznych uczestniczek biorących udział w tych zespołach była pani
Wieslawa
Indrjan ( domu Surdyk) a także Ryszard Pernak, Szymon Szynkowski i
inni, ale o
tym w odrębnym artykule. Pani Leokadii Machtyl i jej
twórczości poświęcę
oddzielny artykuł. Tak się
złożyło, że kilka dni
temu na facebook odezwała się pani Cecilie Spicakova zam. Ceska
Trebova.
Rozpoczęliśmy rozmowy. Zapytała o miejsce zamieszkania naszej rodziny w
Radziejowie. Przesyłam jej tą drogą różne informacje
związane z Radziejowem.
Okazało się, że jest to córka Kazimiery Polankiewicz
Cecylia. Mały jest ten
świat. Ponieważ z Jadwigą Reska chcemy przybliżyć te problemy i ocalić
od
zapomnienia przesłałem jej ten materiał do weryfikacji w oparciu o jej
wspomnienia.
Odpisała wg niej to, co zostało opisane odzwierciedla stan faktyczny. Omawiając
jednak ten temat warto
przypomnieć. Haft znany był już w starożytności i jest najstarszą formą zdobienia tkanin. Początkowo zajmowały się nim żeńskie klasztory oraz zespoły cechowe, a także damy dworu i szlachcianki. Sztukę tę opanowały kobiety wiejskie, podpatrując wyższe sfery. W okresie renesansu haftem przyozdabiano zarówno żeńskie, jak i męskie stroje, a także obicia mebli, zasłony, baldachimy i kotary. Na kujawskiej wsi haft pojawił się w połowie XIX wieku i zdobił kobiecy strój świąteczny: czepce, kryzy i kołnierzyki, fartuchy oraz halki. Współcześnie zdobi się nim obrusy, serwetki, bieżniki i pościel. Cechą charakterystyczną haftu na Kujawach jest jego biały kolor oraz krótkie ściegi, a także różnorodność motywów roślinnych. Podstawą są krótsze i nieco dłuższe, lekko wijące się gałązki z okrągłymi lub wąskimi listkami. Na końcach znajdują się liście dębu, bzu, koniczyny i krzaku róży. Motywem są również pączki kwiatowe i listki z promyczkami. Jest również wiele kwiatów stylizowanych, np. o falistej linii brzegowej oraz częsty motyw w postaci kiści winogron. Kompozycje te uzupełniają takie motywy, jak: ślimacznice, esownice i perełki. Do głównych ściegów należą: sznureczek, atłasek wypukły (podściełany), atłasek płaski, wałeczek (wąski atłasek na podkładzie), kładziony (pojedynczo lub wielokrotnie), dziergany i dziureczkowy. Gałązki w hafcie kujawskim wykonuje się ściegiem sznureczkowym, gdzie wąskie listki haftowane są ściegiem pojedynczo lub podwójnie kładzionym. Owalne listki są wykonywane atłaskiem podściełanym, podobnie, jak płatki kwiatów, brzegi większym motywów. Częste jest również łączenie dwóch ściegów (np. kwiaty chabrów czy owoce winogron, które wykonane atłaskiem podściełanym i sznureczkiem).Środki kwiatów wykonane są w postaci kółeczka, pustego w środku lub z kilkoma perełkami wewnątrz. Odmiennym sposobem jest duża kropka haftowana ściegiem wielokrotnie kładzionym. Stosuje się też środki wykonane haftem dziureczkowym (angielskim).Ścieg dziergany jest stosowany głownie do wyrabiania ząbków brzeżnych do wykańczania brzegów halek, fartuchów, kołnierzyków oraz obrusów i serwetek, natomiast ścieg wałeczek – do haftowania tiulowych czepców przewlekanych bawełną i sznureczkiem.
a Jadwiga Reska związana jest od lat z Radziejowem. Ma tu wielu przyjaciół. Dziś jest na emeryturze. Od wielu
lat jest znaną nie tylko w Radziejowie koronczarką. Wielokrotnie o jej
sukcesach
pisałem. Patrz: http://wloclawskie24.pl/articles/5645-jadwiga-reska-znana-koronczarka-z-radziejowa Karol Szmagalski a oto mały filmik prezentujący jej wybrane wyroby ![]() Leokadia Machtyl radziejowska hafciarka
Co można powiedzieć o ośrodku radziejowskim?
Początki sięgają lat dziewięćdziesiątych XIX i wiążą się z rodziną Zyglerów, a zwłaszcza z ich córką Joanną, której pasją życiową był haft. Pani Joanna miała pięć córek, których z pasją nauczała rękodzielnictwa związanego z haftem. Miała także uczennice. Córki to: Maria Szewczyk (1901-1995); Kazimiera Polankiewicz (1906-1963); Stanisława Ignasiak(1908-1981); Leokadia Machtyl (1916-2008), Cecylia (1905-1946).
„Tyle
jesteśmy warci –
ile po nas pozostanie” - to słowa nestora Towarzystwa
Miłośników Kujaw z Radziejowa pana Józefa
Ryszarda Pernaka. Idąc tą puentą rozmawiam tym razem o dwóch
radziejowskich
hafciarkach paniach: Leokadii Machtyl i Marii Szewczyk z panią Haliną
Paczkowską prezesem Towarzystwa Miłośników Kujaw z
Radziejowa oraz znaną
radziejowską koronczarką panią Jadwigą Reska. Przeglądamy stare
dokumenty z
nimi związane, odświeżamy je ku pamięci. A oto, co z naszych rozmów i dokumentów wynika. Co można powiedzieć o hafciarskim ośrodku radziejowskim? Mówi Jadwiga Reska.
Jest to kontynuacja naszej rozmowy
publikowanej na tym portalu tutaj: http://wloclawskie24.pl/my-account/articles/8781-sztuka-hafciarska-na-kujawach
Jadwiga Reska Z tego, co wiem zarówno z rozmów i własnej autopsji a także w świetle dokumentów, jakie dysponujemy to początki sięgają lat dziewięćdziesiątych XIX i wiążą się z rodziną Zyglerów, a zwłaszcza z ich córką Joanną, której pasją życiową był haft. Pani Joanna miała pięć córek, których z pasją nauczała rękodzielnictwa związanego z haftem. Miała także uczennice. Córki: Marię Szewczyk (1901-1995); Kazimierę Polankiewicz (1906-1963); Stanisławę Ignasiak(1908-1981); Leokadię Machtyl (1916-2008), Cecylię (1905-1946). A oto, co z naszych rozmów i dokumentów wynika. Pani
Halino ! Może
zaczniemy od najstarszej córki pani Joanny
tj. Marii Szewczyk? Proszę
bardzo. Powiem tak powołując się na opracowanie pani
Krystyny Pawłowskiej z Muzeum Ziemii Kujawskiej i Dobrzyńskiej we
Włocławku a wręcz je cytujac, kim jawi się. SZEWCZYK MARIA (1901-1995).
Twórczyni
ludowa. Ur. 24.IX.1901
r. w Radziejowie. Była najstarszą córka Joanny
z d. Chmielewskiej (I87J-1954) . znanej twórczyni ludowej,
nestorki słynnego na
Kujawach ośrodka haftu. Wraz z Kazimierą Polankiewicz (1906-1963),
Stanisławą
Ignasiak (l908-1984) swoją młodszą siostrą Leokadia Machtyl
((1916-2008) kontynuowała
i rozwijała twórczo bogate tradycje haftu ludowego,
którego uczyła się już jako
8-lemia dziewczynka od swojej babci. Marii Zygler. W rodzinnym
Radziejowie
ukończyła 8 klas przedwojennego gimnazjum, a po wyjściu za mąż za Leona
Szewczyka-
od I929 r. zamieszkała w Śmiłowicach pod Włocławkiem, gdzie przez wiele
lat
była nauczycielką Przez całe życie rozwijała swój talent do
haftu. Jej
nieprzeciętne zdolności zostały zauważone na początku lat 5o. XX w
przez
Henrykę Królikowska, dyrektora Muzeum Kujawskiego we
Włocławku, która po
zorganizowaniu w 1949 r. wystawy „Sztuka ludowa na Kujawach",
na której
prezentowano także zabytkowy haft kujawski, wyruszyła w teren". by
poszukać czynne jeszcze na Kujawach hafciarki ludowe Od tego czasu M
Szewczyk
stale i ściśle współpraco-wała z muzeum we Włocławku. Od
tego czasu w latach
1956 i 1958 , Muzeum Kujawskie ogłosiło trzy konkursy na haft kujawski,
połączone z instruktażem i kursami prowadzonymi przez znana włocławską
malarkę
Helenę Kuczyńską. M. Szewczyk okazała bardzo pomocna przy reaktywowaniu
tradycyjnego haftu ludowego. W 1958 r na zorganizowanej przez muzeum
włocławskie pokonkursowej wystawie sztuki ludowej jej hafty spotkały
się z
najwyższym uznaniem i podziwem. Niezwykle utalentowana i bardzo
pracowita
stworzyła swój własny, niepowtarzalny styl kompozycji
hafciarskich, zwłaszcza
na tiulu. Specjalizowała się głównie w wykonywaniu
czepców, fartuchów 1
współczesnych adaptacjach bielizny kobiecej i stołowej. Jej
kompozycje, zarówno
na czepcach, jak i ta fartuchach, cechował niezwykły rozmach. Przy
jednoczesnym
szacunku dla tradycji i stylu regionu Oprócz
haftów na tiulu pracowała także na
inlecie i płótnie, stosując takie techniki, jak: atłasek
podściełany
przewlekanie, haft angielski i richelieu. Pod koniec lat 60., po
przejściu na
emeryturę. M. Szewczyk przeniosła się na stale do Włocławka. Tu podjęta
aktywną
współpracę z muzeum i innymi placówkami
propagującymi sztukę i kultura ludową.
W tym czasie stworzyła wiele wzorcowych egzemplarzy zwłaszcza
czepców, dla
Spółdzielni Rękodzieła Ludowego i Artystycznego
„Sztuka Kujawska" we
Włocławku czy „Art Regionu" w Sopocie. Od 1972 r. była
członkiem
Stowarzyszenia Twórców Ludowych z siedziba, w
Lublinie W tym czasie rozpoczęła
także współprace, z Muzeum Etnograficznym: w Toruniu, biorąc
czynny udział w
organizowanych tam prestiżowych konkursach sztuki ludowej. W1978 r. na
ogólnopolskim konkursie na ,,Haft ludowy-" w Toruniu zajęła
3 miejsce. Za
swe prace wielokrotnie otrzymywała państwowe stypendia
twórcze, zwłaszcza za
wykonanie całych kompletów kobiecego stroju kujawskiego z
przeznaczeniem dla
zespołów folklorystycznych (np. w Starym Brześciu). Druga ważną
dziedziną twórczości artystycznej uprawianej
przez M. Szewczyk było zdobnictwo wnętrz. Była mistrzynią, wyrobu
bibułkowych
kwiatów i girland, wykorzystywanych tradycyjnie na Kujawach
do dekoracji
domowych ołtarzyków i izb mieszkalnych. Jej fantazja i
niespożyty temperament znajdowały
ujście podczas organizowanych we Włocławku, w Ciechocinku. Toruniu i
Bydgoszczy
licznych festynów i jarmarków ludowych, na
których prezentowała. „ inną” ,
‘
ulotną" sztukę – w której także osiągnęła
mistrzostwo, mianowicie sypanie
piaskiem tzw. kujawskich dywanów. Obie uprawiane
dziedziny kujawskiej sztuki: haft i zdobnictwo
– przynosiły jej liczne nagrody na wielu konkursach sztuki
ludowej. Maria Szewczyk
zmarła 27. IV. 1995 r w Łodzi, gdzie przez
kilka ostatnich lat życia mieszkała u córki, Apolonii
Grudzień. Pochowana
została na cmentarzu w Śmiłowicach. Po śmierci męża zmarł 1939)
Samotnie
wychowywała czwórkę dzieci. Jest wspominana we wszystkich
opracowaniach
traktujących o sztuce ludowej i etnografii Kujaw, fotografie jej prac
są
wielokroć publikowane w różnych katalogach I książkach. Przejdźmy do
najmłodszej córki. Leokadii Machtyl. Co możecie panie na jej
temat powiedzieć?
Haft http://www.mmwloclawek.pl/artykul/ocalic-sztuke-haftu-kujawskiego-od-zapomnienia-454860.html http://www.wiadomosci24.pl/artykul/ocalic_od_zapomnienia_haft_kujawski_218406.html . Czepiec tiulowy, wyk.
Leokadia Machtyl, 1982 W uznaniu zasług dla Radziejowa otrzymała Uchwałą nr Nr VI/43/99 z 28 maja 1999r.– „Medal zasługi dla Radziejowa”. Pochodzi z rodziny o dużych tradycjach związanych z hafciarstwem. Jeśli pozwolicie to trochę moich refleksji o pani Leokadii bo była dobrą znajoma mojej mamy Marii Szmagalskiej ( 1912-1994) i trochę z tej znajomości pamiętam.„Była to kobieta, która ocaliła kujawski haft”. Sztukę haftowania przejęła w genach od rodziny zajmującej się tym zagadnieniem ju z od 1850 roku. Wszechstronne przygotowanie otrzymała od swojej matki Joanny Chmielewskiej z d. Zygler. Zaczęła haftować w wieku 9 lat pod okiem swojej mamy. Na początku były to : mereszki, ledo, oraz pomoc starszym biegłym w hafcie siostrom w lżejszym haftowaniu, kolejno ucząc się i poznając tajniki tej sztuki. Haft dawał utrzymanie rodzinie. Jak wspominała chodziła pieszo na jarmarki do Kruszwicy, Inowrocławia, aby uczestniczyć w sprzedaży przez matkę i siostry: czepców, fartuszków, kołnierzyków, kryz. Później haftowanie dla niej i rodziny stało się wielka pasją. W 1950 roku z jej pracy twórczej następuje przełom. Została zweryfikowana, jako twórczyni ludowa przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. Od tego czasu bierze aktywny udział w konkursach i wystawach: Inowrocław, Włocławek, Toruń. Uczestniczy w wielu kiermaszach: Ciechocinek, Konin, Włocławek, Inowrocław, Kruszwica, Bydgoszcz , Radziejów. Współpracuje z Muzeum we Włocławku, Toruniu ; z Cepelią w Bydgoszczy i Sopocie. Jest także podobnie jak siostry aktywna w działalności kulturalnej Radziejowa przez udział w przedstawieniach teatralnych. Brała czynny udział w propagowaniu haftu wśród młodzieży i nie tylko. W miejscu jej zamieszkania gościły wycieczki z różnych stron kraju, podziwiając jej kunszt sztuki ludowej. Warto przypomnieć , że wykonywała fartuszki na tiulu, czepce, bieżniki, serwetki. Uczestnicząc w licznych konkursach odnosi spektakularne sukcesy a jej wiele wyrobów znalazło się poza granicami kraju : Niemcy, Francja, USA, Czechosłowacja. Warto przypomnieć niektóre: w tatach 1981,1983 i 85 w konkursie kujawskiej sztuki ludowej w Inowrocławiu zajmuje I miejsce; w 1984 w konkursach organizowanych przez Muzeum we Włocławku zdobywa dwukrotnie I nagrodę. Do
ostatnich swych dni pełna inwencji twórczej, ale zawsze
przestrzegając zasad, aby zmieścić się sztywnych ramach, jakie
narzuciła tradycja. Haftowała zarówno na płótnie
jak i na batyście, inlecie jak i tiulu. Prace często zdobiła
aplikacjami tiulowymi, które wzbogacały kompozycje ,
podkreślając charakter danego motywu. Znana by la z haftu przewlekanego
na tiulowych fartuszkach, czepcach i serwetkach tworząc ciekawe
geometryczne wzory : romby, linie łamane , zygzaki itp. Dziękuję za rozmowę. Myślę ,że udało się nam trochę przypomnieć o hafciarstwie jak i paniach Marii Szewczyk i Leokadii Machtyl.
Patrz
tutaj: http://wloclawskie24.pl/articles/8781-sztuka-hafciarska-na-kujawach Warto pamiętać,że haft kujawski oparty jest na motywach roślinnych i kolorze białym. Wyjątek stanowi haft nicią czarną na czerwonej halce. Motywy i wzory charakterystyczne dla ubioru kujawskiego, wykonywane, jako haftowane części stroju, zaczęto także przenosić na obrusy, serwety i bieżniki. Najważniejsze ośrodki haftu na Kujawach, w których wykonuje się haftowane części odzieży oraz wykorzystuje stare wzory na współczesnych formach, biorąc pod uwagę ostatnie sto lat, to: Radziejów, Włocławek, Sławsk Wielki, Śmiłowice oraz okolice Inowrocławia - Pakość, Strzelno, Kruszwica, Kowal, Osięciny. Do najbardziej zasłużonych hafciarek należały: Maria Szewczykowa (1901-1995), Kazimiera Polankiewicz (1903-1975), Leokadia Machtyl (1916-2005), Stanisława Karpińska (1911-1985), Zofia Lewandowska (1900-1985), Lucyna Nowacka (1889-1961).. Haftem zajmowały sie i inne panie. A oto kilka nazwisk i ich krótka charakterystyka. Krystyna Wojciechowska ( 1919-2010) Poszukując materiału o kolejnej radziejowskiej koronkarce pani Krystynie Wojciechowskiej (1919-2010) natknąłem się na opracowanie pani Aliny Wojciechowskiej. Myślę ,że warto je przedstawić z niewielkimi korektami.Pani Krystyna Wojciechowska haftować nauczyła się od matki, gdy miała lat osiemnaście. Początek to ozdabianie haftami głównie serwetek. W późniejszych latach zainteresowała się haftami strojów kujawskich, co skłoniło ją do pobierania nauki od znanej hafciarki radziejowskiej pani Zofii Lewandowskiej, która wprowadziła ja w tajniki tej sztuki. Zwłaszcza haftowania czepców. Od tego czasu haftowała swe prace nie tylko na płótnie, lecz na inlecie i tiulu. Od 1975 zaczyna swą współpracę z Muzeum we Włocławku. Rok 1977 przynosi jej nagrodę na ogólnopolskim Konkursie na Hafty Ludowe zorganizowanym przez Ministerstwo Kultury i Stowarzyszenie Twórców Ludowych. Od 1980 roku przyznaje się jej corocznie nagrody i wyróżnienia za haftowane czepce, tartuchy, bieżniki, obrusy i serwetki. Warto przypomnieć jej sukcesy: 1980 rok III nagroda w dziedzinie haftu przyznana przez Prezydenta Miasta Inowrocławia, lata 1980-1989 to nagrody z Muzeum we Włocławku, lata 1981-1983 to I i II miejsce nagrody Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, w latach 1985-1987 swymi nagrodami uhonorowała ja Spółdzielnia :Cepelia”. Otrzymywała także nagrody Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Stanisława Karpińska (1911-1985).
Haftem zajmowała
się od 16 roku życia, tego nauczyła się od Janiny
Żywiczko a także od koleżanki Zofi Lewandowskiej. Spotykała się z
koleżankami
hafciarkami i wymieniały się na wzory. Była powiązana rodzinnie z
Krystyna
Wojciechowska. Wykonywała prace hafciarskie dla Muzeum w Toruniu,
Muzeum we
Włocławku oraz Towarzystwa Miłośników Kujawy. Wzory czerpała
z wspomnień
przekazywanych przez matkę. Hafty kujawskie wykonywała na fartuchach,
wstawkach
,czepcach. W 1981 wystawiała wstawki do pościeli w konkursie
„Współczesnej
Sztuki Ludowej „. W 1972 roku wstawki szydełkowe wystawiała w
Rumuni w mieście „Pitesti”. Zofia Lewandowska (1900-1989) Miała 4 dzieci.
3 synów i córkę Obecnie żyje córka i
jeden z
synów. Córka Maria Szymańska mieszka we
Włocławku. Haftu nauczyła się od babci
Kwabiszewskiej Rozalii.( miała ona 4 córki z
których 2 zajmowały si e hafciarstwem
i koronkarstwem). Wzrastała w rodzinie o tradycjach hafciarskich i wraz
z
siostrą Józefą Konopacką tworzyła zmiany w radziejowskim
ośrodku hafciarskim.
Haftowała od 15 roku życia. Zawsze służyła radą, zachęcając młodszych
do
zajęcia się tą dziedziną sztuki ludowej. Wygłaszała prelekcje w
Radziejowskim
Domu Kultury – „na temat haftu i stroju
Kujawskiego” Koronczarka
i hafciarka tworzyła jedynie
formy tradycyjne haftując : czepce, fartuchy, halki, wstawki koronkowe
do
bielizny pościelowej , kołnierzyki. Do perfekcji doszła w wykonaniu
czepców
kujawskich zwłaszcza na tiulu stosując powszechny na kujawach atłasek
podściełany i tiulowe aplikacje. Od początku twórczej
działalności związana z
Muzeum we Włocławku , dla którego jeszcze w latach
60-siątych wykonywała
jeszcze koronki. Była zofia ze wszechmiar artystka tradycyjną,
wokół niej
wyrastały inne pokolenia twórcze. Tworzyła wzory naśladowane
przez hafciarki
młodszego pokolenia. Obok
Muzeum we W
łocławku współpracowała na stałe z Muzeum Etnograficznym w
Toruniu, gdzie
prezentowane były jej hafty. Prace jej poza tym muzeami prezentowane
były w
Muzeum w Inowrocławiu jak i pokazywane poza granicami kraju np. w
Danii, Rosji,
Niemczech. Józefa Konopacka (1897- …..?)
Siostra Zofii Lewandowskiej. Bezdzietna. Nauczona sztuki hafciarskiej w dzieciństwie przez wiele lat wykonywała tradycyjne czepce na tiulu i koronki szydełkiem, osiągając bardzo dobry poziom artystyczny i technologiczny. Haftowała od 16 roku życia. Wielokrotnie nagradzana za swoje wyroby. Współpracowała z Muzeami we Włocławku i Toruniu.
Podziękowanie
od Towarzystwa Miłośników Kujaw z Radziejowa Rozmawiamy
z panią Elżbietą
Stramowską na tematy hafciarstwa oraz koligacji rodzinnych, gdyż z jej
krewnymi
wiąże się wiele spraw z tym związanych. Pani Elżbieta Stramowska jest
jedną z
trzech córek pani Kazimiery Polankiewicz. Pani Elżbieta
udostępniła nam wiele
pamiątek rodzinnych: zdjęcia zarówno osób jak i
ich wyrobów, udzieliła wielu
nieznanych informacji a także przekazała na rzecz Izby Regionalnej
wyroby,
które prezentujemy. Pani Elżbiecie Towarzystwo
Miłośników Kujaw serdecznie
dziękuje. Również innym osobom, które nas w tym
wspierały. Wiele
wiadomości zaczerpnięto z
Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku, co znacznie
rozszerzyło i
pozwoliło przybliżyć zagadnienie hafciarstwa na ziemi radziejowskiej.
Za te
liczne opracowania umożliwiające poszerzenie tematyki
szczególne wyrazy uznania
i podziękowania. Jest to placówka, która od lat
wspiera promocje i kultywowanie
tradycji kujawskich tej ziemi. Dzięki
temu hasło naszego nestora
Towarzystwa Miłośników Kujaw z Radziejowa pana
Józefa Ryszarda Pernaka – „Tyle
jesteśmy warci – ile po nas pozostanie” –
może być realizowane. Zdajemy sobie
sprawę ,że wiele materiałów jest niepełnych, wiele spraw i
ludzi pominięto z
ich braku. Apelujemy do tych wszystkich, którzy jeszcze je mają aby udostępnić naszej Izbie Regionalnej, jest ona po to stworzona aby propagować ludzi, zdarzenia itp. jakie się w tej naszej “małej ojczyźnie” dzieją, aby je upamiętnić i pozostawić następnym pokoleniom. Pamietaj „Tyle jesteśmy warci – ile po nas pozostanie”![]() Kowalstwo artystyczne Mistrz wychował mistrza. Kowalstwo artystyczne w powiecie Radziejów Kilka lat temu
Zbigniew Jędrzejewski wykonał do mojej posesji
bramę wjazdową, furtkę i elementy ogrodzenia. Ustalając
szczegóły zlecenia w
jego pracowni, miałem okazję oglądać wiele jego dokonań w zakresie
kowalstwa. Elementy grodzeniowe wykonane przez Zbigniewa Jędrzejewskiego z Osięcin przy mojej i ciężka to praca. Ale to, co robi Zbigniew Jędrzejewski jest wspaniałe. Dlatego wspólnie z Mirkiem Kowalskim postanowiliśmy napisać kilka zdań na ten temat. Zbigniew
Jędrzejewski pochodzi Osięcin. Jest kontynuatorem
rodzinnych tradycji. To jego ojciec, Teodor Jędrzejewski, znany
twórca ludowy,
zapoczątkował popularną nie tylko w regionie kuźnię. Zbigniew
Jędrzejewski
zawód kowala wybrał z zamiłowania pomimo że praca jest
trudna, ciężka i brudna.
Od najmłodszych lat przyglądał się pracy ojca. Gdy tylko już zdołał
udźwignąć
młot kowalski, w każdej wolnej chwili pomagał ojcu w kuźni. Przejął
kuźnię,
znaną już nie tylko w Osięcinach, nie tylko w kraju, ale także poza
jego
granicami. W ciągu 20 lat
swojej pracy uznany został za jednego z
najlepszych kowali w Polsce. Potrafi umiejętnie łączyć tradycyjne
motywy
kujawskie z własnymi pomysłami. Wykonuje zarówno drobne
przedmioty np. klamki,
kołatki, kłódki czy świeczniki, jak również duże
formy tj. kraty okienne,
bramy, balustrady balkonowe i schodowe. Swoje prace ozdabia wolutami,
esownicami, skręconymi spiralnie koszyczkami, różami oraz
charakterystycznymi
dla niego ptaszkami. Jędrzejewski
posiada tytuł Honorowego Mistrza
Rzemiosła Artystycznego otrzymany w Warszawie w 1979 r. oraz odznakę za
opiekę
nad zabytkami, nadaną przez ministra kultury i sztuki w 1986 r. Ponadto
bierze
udział w wielu wystawach i konkursach, zdobywając pierwsze nagrody.
Wiele prac
twórcy znajduje się w zbiorach muzealnych we Włocławku,
Radomiu i Inowrocławiu
oraz zdobi budynki Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku.
Zbigniew Jędrzejewski obiecał ojcu, że "palenisko w tej kuźni nie
wygaśnie" i nie wygasa, ponieważ miejsce po panu Zbigniewie kiedyś
zajmie
jego syn Andrzej, kontynuator rodzinnej tradycji. I tak też się stało. Długoletnie doświadczenie, stosowanie tradycyjnej technologii kowalskiej oraz wysoka jakość pozwoliła panu Zbigniewowi ugruntować bardzo wysoką pozycję na rynku krajowym jak i zagranicznym. Jego wyroby znajdują się w wielu krajach świata m.in. Niemczech, Danii, Szwecji, Czechach, Francji a nawet w USA. Więcej informacji możesz znaleźć na : www.kowalstwo.info. Ważnym osiągnięciem jest dla pana Zbigniewa wyszkolenie wielu uczniów. Jednym z nich był znany kowal Andrzej Schmidt. Kilka lat temu
Zbigniew Jędrzejewski wykonał do mojej posesji
bramę wjazdową, furtkę i elementy ogrodzenia. Ustalając
szczegóły zlecenia w
jego pracowni, miałem okazję oglądać wiele jego dokonań w zakresie
kowalstwalstwa.
Tak o nim w miejscowej prasie pisze Mirek Kowalski - "Pośród
licznej
rzeszy artystów ludowych - wyróżnionych przez
Piotra Całbeckiego, marszałka
województwa kujawsko-pomorskiego coroczną nagrodą ponownie w
tym gronie znalazł
się duet rodzinny kowali z Piotrkowa Kujawskiego Andrzej i Tomasz
Schmidt.
Kujawski artysta kowal arkana sztuki kowalstwa artystycznego zgłębiał u
osięcińskiego
wirtuoza kowalstwa Zbigniewa Jędrzejewskiego." Pan Andrzej
kowalstwem zajmuje się blisko trzydzieści lat, a
od 1987 roku prowadzi zakład kowalski w swoim rodzinnym Piotrkowie
Kujawskim.
Wykonuje różnego rodzaju latarnie, lampy ogrodowe,
żyrandole, przybory
kominkowe, kraty i ogrodzenia dla kościołów w Kłobi,
Konecku, Piotrkowie
Kujawskim, Sompolnie, Radziejowie i Kozach, oraz wykonał wiele zleceń,
wg
odrębnych projektów, mających przede wszystkim charakter
ozdobny. Natomiast drugi
laureat nagrody marszałka, Tomasz Schmidt,
jest bratankiem p. Andrzeja i również mieszkańcem Piotrkowa
Kujawskiego i
zarazem uczniem stryja, a kowalstwo artystyczne uprawia od 15. lat. Piotrkowscy
kowale już od 2002 roku są nagradzani dorocznymi
nagrodami przez panujących marszałków
województwa. Ponadto mają w swoim dorobku
nagrody inowrocławskiego Muzeum im. Jana Kasprowicza, z festiwalu
kowali w
Gniewie, z europejskiego zlotu kowali w Holsztynie (Czechy), aktywnie
uczestniczą od wielu lat w Jarmarkach sztuki m.in. św. Dominika w
Gdańsku. Ponadto pan
Andrzej prowadzi słynną galerię swoich wyrobów w
Toruniu przy ul. Kopernika, aktywnie uczestniczy w życiu społecznym
swojego
rodzinnego miasta, gdzie trzecią kadencję zasiada w radzie miejskiej.
Jest
członkiem Stowarzyszenia na rzecz rozwoju Miasta i Gminy
Piotrków Kujawski, a w
Toruniu działa na rzecz Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego
mniejszości
niemieckiej, w Radziejowie jest wicestarszym Cechu Rzemiosł. Myślę, że warto o takich
ludziach kilka słów napisać. A także
i o tradycji przekazywania tego zawodu z ojca na syna, jak to ma
miejsce w
rodzinie Jędrzejewskich. Tą tradycję przejął
również ich uczeń - Andrzej
Schmidt. Karol Szmagalski Patrz artykuł
Rodzina Skiczaków z Osięcin Rodzinę państwa
Skiczaków znam od
lat. Jak tylko sięgnę pamięcią zawsze związani byli ze swoim
środowiskiem
działając w życiu kulturalnym tutaj kultywując kujawskie tradycje, Pan Ireneusz Skiczak grał jako I klarnet w zespole „Kujawiaki”, a z nim występowali: Zenon Paliwoda akordeon (Kierownik Kapeli Zespołu), Leopold Maćkowiak kontrabas, Zbigniew Urbański skrzypce, Jan Głowacki II klarnet. Warto przy tym przypomnieć, że kapela, ta składająca się również z tych muzyków grała dawniej na wiejskich weselach. Cały, więc zespół to autentyczni Kujawianie. To bardzo znany zespół odnoszący wiele sukcesów tak w regionie jak i na przeglądach na terenie całej Polski, a także za granicami kraju. l tak do dzisiejszego dnia zespół “Kujawioki” jeździ i bawi, nie tylko dorosłych a także młodszą część widowni. Moja żona przez wiele lat pracowała z panią Mirką. Pamiętam liczne dyskusje związane z jej pasją koronkarstwem jak i liczne sukcesy, jakie na tym polu odnosiła. Z dużym zachwytem i troską matczyną opowiadała o pasji swego syna Dariusza, który obok kunsztu kowalstwa artystycznego posiadł kunszt hafciarski, co jest zjawiskiem nieczęstym, jeśli chodzi o mężczyznę. Także często mówiła o zacięciu i pasji swego nieżyjącego dziś męża Ireneusza do muzyki i występów. Pan Ireneusz grał też w orkiestrze strażackiej na akordeonie, saksofonie. Postanowiliśmy odwiedzić państwo Skiczaków i porozmawiać na te tematy. Pani Mirko,
należy pani do jednej z
najbardziej znanych twórczyń na terenie gminy Osięciny i nie
tylko. Oglądamy
pani koronki, które zaskakują one nas delikatnością, co może
pani na temat swoich
zainteresowań powiedzieć? Powiem tak:
hafciarstwo popularne
jest dziś wśród kobiet kujawskich, jednak głównie
w formie serwetek i serwet,
gdzie do rzadkości należą wstawki do pościeli, firanki czy kapy. Wiele
kobiet
potrafi jednak odtworzyć dawne wzory. Jest wielu ludzi parających się
rękodziełem. Myślę, że warto wymienić kilka nazwisk: panią Anielę
Leszczyńską
(Osięciny) – zajmującą się haftem , pisankami; panią Mariannę
Małkowską
(Osięciny) – z kolei haftem i frywolkami; panią Marię Nowak
(Osięciny) – o
zainteresowaniach – haftem; pana Dariusza Nowackiego
(Zielińsk) – parającego
się rzeźbą, pana Zbigniewa Jędrzejewskiego (Osięciny) znakomitego
kowala
artystycznego u którego nauki pobierał mój syn
Dariusz; Zbigniew Kiszka
(Bronisław) – rzeźbiarz. Warto przy tym przypomnieć ,że
Kujawsko-Pomorskie jest
jednym z nielicznych polskich województw, które
honorują finansowo twórców
ludowych – a Samorząd województwa organizuje
Konkursy Aktywności Artystycznej
Twórców Ludowych, w ramach, którego
nagradza utalentowanych rzeźbiarzy,
hafciarki oraz koronczarki z regionu. Dlatego wymieniam je po to, aby uzmysłowić, że na tym terenie jest wielu ludzi o zainteresowaniach rękodziełem, a ja jestem jedną z nich. Trudno jest mówić o sobie. Zacznę od tego, że jestem wśród laureatów tych konkursów (koronka), co świadczy o wysokiej ocenie moich prac i to daje mi satysfakcję, choć nie robię to dla takich konkursów a dla własnej satysfakcji gdyż sprawi mi to dużą przyjemność. Ba nawet od 5 lat przestałam w nich uczestniczyć. Pani Mirko! Jakie były początki
tej pasji oraz co pani wykonywała i
wykonuje? Praktycznie
rękodzieła w wykonaniu
koronek, szydełkowania i obróbki włóczki nauczyła
mnie moja mama. Param się tym
od blisko 50 lat. Na przestrzeni tych lat wykonałam ich wiele. Mam tego
cała
szafę, ale możecie je obejrzeć, zrobić kilka fotek ale proszę o ich
zachowanie
i nie publikowanie. Szkoda pani
Mirko, bo wyroby są
wspaniałe. Miejmy nadzieję, że w przyszłości będzie je można szerzej
zaprezentować. Panie Darku!
Miałem okazję być w
miejscowej Bibliotece w Osięcinach. Porozmawiać z panem Romualdem
Trzeciakiem. Zrobić trochę fotek wystawianych tam pana dzieł. Zanim przejdziemy do rozmowy pozwolę sobie na własna refleksję z tym związaną. Patrząc na te prace widać wysiłek i wkład pracy, jaki został w niewłożony. Widać gołym okiem, że wiele dni, miesięcy, nawet lat poświęcił pan na wykonanie tych dzieł. Charakterystyczne jest przywiązywanie do drobiazgowego wykonania szczegółów, detali, różnorodności kolorów, co świadczy o wysokim profesjonalizmie. Niektóre działa oprawione zostały w kute ramy ze stali, wykorzystał pan swój kunszt kowalstwa artystycznego, gdyż od 1986 roku związany jest pan z zakładem kowalskim Państwa Jędrzejewskich. Na
wstępie
mam pytanie. Jakie były początki? Powiem tak.
Byłem w jednostce
reprezentacyjnej. Moja przygoda z haftem rozpoczęła się w wojsku w 1985
roku i
trwa do dnia dzisiejszego? Pierwszą pracą była chusta rezerwisty.
Następnie
różnego rodzaju naszywki na kurtki dla znajomych. Aż
nadszedł czas na coś
ambitniejszego i poważniejszego. Prace nawiązują do moich zainteresowań
muzycznych i literackich jak i moich kolegów –
Jarosława Rogiewicza oraz
Romualda Słomczewskiego – którzy w dużej mierze
przyczynili się do powstania
tych prac. Niewątpliwy wpływ na moje zainteresowania mieli moi rodzice.
Mama ,
która jak pamiętam od wczesnego dzieciństwa zajmowała się
wykonaniem
przepięknych koronek czy ojciec ze swą pasja muzyczną. Oboje
kultywowali
tradycje kujawskie. Zawsze mnie wspierali i dopingowali do własnej
drogi .Byli
moim drogowskazem. Panie Darku! Same pana wyroby
mówią, to unikatowe dzieła, wystarczy na nie spojrzeć, aby
od razu zauważyć
wielki kunszt, precyzje i wielki walor artystyczny w każdym z nich.
Dlatego
postanowiłem je zaprezentować na fotkach w albumach: Tutaj: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/talenty_odziedziczone_po_rodzicach_wystawa_dariusza_195337.html Myślę jednak ,że
warto aby pan
trochę powiedział komentarza z nimi związanego. Od jestem fanem zespołu „Iron Maiden” i wiele obrazów wynika z fascynacji tym zespołem i ich muzyką. Każdy z obrazów to mozolna, drobiazgowa praca, najczęściej po wyczerpujące fizycznie pracy w kowalstwie artystycznym. Szacuję, że stworzenie jednego obrazu zajmuje mi okres 2-3 lat w zależności od jego rozmiaru i zawartych tam szczegółów. Ale to, co robię daje mi satysfakcję, gdyż robiąc to odpoczywam. Do chwili obecnej wykonałem 13 obrazów, z których 12 prezentowałem na niedawnej wystawie w miejscowej bibliotece w Osięcinach. Aktualnie pracuję nad 14 obrazem. Jest to duży obraz , pracuje nad nim od 2 lat. Prezentuje go na zdjęciu moja żona Aneta. Dziękuję za interesującą rozmowę. Wiem ,że nie lubicie szumu reklamowego wokół swojej osoby i tego, co robicie. Oboje jesteście skromnymi ludzi oddani temu, co tworzycie z duszami artystów z pięknymi wyrobami, o których nie chcecie za dużo mówić. Myślę jednak ,że udało się nam przybliżyć te sprawy . Widać, że to, co robicie daje Wam satysfakcję. Pozwolę, jako konkluzję naszej rozmowy jeszcze na jedno stwierdzenie. „ Macie duszę
artystów i jak to każda dusza artysty, bo tak trzeba o
Waszych dziełach
oglądając je powiedzieć jeszcze tego najlepszego dzieła nie
stworzyliście
ciągle jest ono przed Wami” –,
czego szczerze i serdecznie życzę. Migawki o rodzinnych pasjach
tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=JwAF7KLvU0k Karol Szmagalski =================================================================================== Kapela
kujawska - trochę historii z
archiwum Janusza Korcza 04/12/2009
09:46 Artykuł tutaj: http://wloclawskie24.pl/articles/5800-kapela-kujawska-troche-historii-z-archiwum-janusza-korcza W trosce o wydobywanie i
upowszechnianie muzyki, pieśni i tańca kujawskiego stanowiących istotną
część
materialnej kultury regionu Towarzystwo Miłośników Kujaw w
1967 roku powołało
kapelę ludową.Dzięki pomocy Dobrzyńsko-Kujawskiego Towarzystwa
Kulturalnego we
Włocławku w osobach pana Jana Wojciechowkiego, pani Szykułowej, pani
Jachniny z
Polskiego Radia, Dyrektora Wojewódzkiego Wydziału Kultury
– pana Kościechy. Zespół
tzw. Kujaw” zaczął urzekać
widzów i słuchaczy ujmującą prostotą, wdziękiem i
bezpretensjonalna postawą
wykonawców. Kapelą kujawską, bo tak brzmiała jej pierwsza
nazwa, kierowali
kolejno pan Henryk Gronkowski, pan Kucala, pan Józef
Pietrzak, pan Jan Kalafus,
pani Waszak. Twórczynią układów choreograficznych
była pani Maria Dębniak.
Pierwszymi członkami zespołu byli: pan Henryk Gronkowski (nauczyciel
muzyki),
pan Józef Pietrzak (muzyk-samouk), pani Maria Dębniak
(nauczycielka polskiego),
pan L. Kłos (muzyk-samouk), pan Puchalski (muzyk-samouk, rolnik),
Józef
Prusinowski (pracownik umysłowy), pan Waldon (skrzypek-samouk), A.
Marciniak
(skrzypek-samouk, rzemieślnik), pan E. Raszke (skrzypek-samouk,
rolnik), pan S.
Daniel (skrzypek-samouk, pracownik GS Bytoń), Ignacy Łukanowski
(rzemieślnik,
samouk-trąbka), Józef Tyczkowski (śpiew, PZGS
Radziejów), R. Libigocka
(rencistka, śpiew), S. Malinowska (rencistka, śpiew), Maria Surdyk
(śpiew).
Później przystąpili:M. Staszak (śpiew, pracownik fizyczny),
M. Łukanowska
(śpiew, pracownik fizyczny), M. Gajewska (śpiew, gospodyni domowa), M.
Świecimski (klarnet, taksówkarz), W. Libigocki (śpiew,
rencista). Początkowo
kapela ludowa liczyła 12 osób w wieku od 40 do 60 lat.
Pierwszy program
przedstawiła w latach 1967-68. Składał się on z przyśpiewek
obyczajowych
znanych członkom starszego pokolenia, pp. Stanisławie Malinowskiej,
Rozali
Libigockiej, Marii Surdyk, Marii Staszak. Dzięki temu uchroniono od
zapomnienia
takie utwory jak: “A dzień dobry” –
śpiewała Maria Malinowska, “Gandziara” –
śpiewała Rozalia Libigocka, “Oj stało się, stało”
– śpiewała Maria Malinowska, “A
miałam ja starego dziada” – śpiewała R. Libigocka,
“W Radziejowie, mieście
głównym” – śpiewał J. Prusinowski,
“Co ja pocznę” – śpiewali M. Staszak i J.
Tyczkowski, “Rośnie oset” – śpiewali M.
Janiak i J. Tyczkowski, “Jedzie Jasio z
Radziejowa” – śpiewali M. Staszak i F.. Janiak,
“Sprzedał buty” – śpiewali M.
Staszak i J. Tyczkowski, “Za stodołą” –
śpiewał J. Prusinowski, “Czemu nie
orzesz” – śpiewał M. Staszak. Utwory te śpiewano w
towarzystwie kapeli w skład
której wchodziło pięciu skrzypków: Andrzej
Marciniak z Dobrego (pierwsze
skrzypce), Leon Kłos ze Smarglina (skrzypce), Edward Radke z Ułomia
(drugie
skrzypce), Stanisław Puchalski z Bronisławia (drugie skrzypce),
Stanisław
Daniel z Bytonia (pierwsze skrzypce). Ponadto w różnych
okresach grali w zespole:
pp. Henryk Gronkowski z Torunia (pierwsze skrzypce), Bogdan
Górecki (klarnet),
Ignacy Łukanowski z Radziejowa (trąbka), Stanisław Kubiak z Bytonia
(bas),
Maciej Świecimski z Radziejowa (klarnet), a od 1972 roku na akordeonie
grał
Józef Pietrzak. Pierwszym skrzypkiem był Andrzej Marciniak z
Dobrego, który
skomponował kujawiaka do słów Marii Dębniak pt.
“Kocham ziemię rodzinną”.
Zyskał on olbrzymią popularność, był stale śpiewanym utworem zespołu.
Śpiewany
do dziś, stał się hejnałem Radziejowa, emitowany z wieżyczki Ratusza w
Radziejowie. W
późniejszym okresie do zespołu
przystąpili: Stanisław Kujawa, Benon Górecki, Maria Staszak,
Józef Tyczkowski,
Zofia Łukanowska, Jolanta Stasiak, Elżbieta Byczek, Mirosław
Marchwiński,
Marianna Janiak, Wacław Pietrzak, Bogdan Migdalski, Bogdan Barański,
Władysław
Barański, Krystyna Walczyńska, Daniela Nitecka, Wojciech Nitecki,
Leokadia
Zarzycka, Loretta Wojciechowska, Maciej Szcześniewicz, Marek Głowacki,
Romuald
Grosman, Józef Szcześniewicz, Elżbieta Szcześniewicz,
Stanisław Pawelec, Emilia
Zalesiak, Jolanta Matuszak, Jolanta Matuszak, Janusz Gwizdalski,
Zbigniew
Szmyt, Waldemar Wawrzyniak, Piotr Nowakowski, Jolanta Torzecka,
Stanisław
Radaszewski, Jerzy Kudziński, Danuta Kopaczyk, Stefan Igła i Henryk
Nawrocki. Kapela
ubrana została w typowe
stroje kujawskie wykonane pod nadzorem kustosza Muzeum Etnograficznego
w
Toruniu p. mgr Mikułowskiej. Pierwsze stroje wykonała
spółdzielnia krawiecka w
Toruniu, a zakupu ich dokonało TMK ze środków uzyskanych w
Wydziale Kultury WRN
w Bydgoszczy i Kujawsko-Pomorskiego Towarzystwa Kulturalnego w
Bydgoszczy.
Funkcję kierownika muzycznego spełniali kolejno pp. Henryk Gronkowski,
Józef
Kucal, a od 1972 roku Józef Pietrzak. Organizatorką tańca i
części wokalnej
(choreografii) była nauczycielka języka polskiego w Zespole
Szkół Zawodowych p.
Maria Dębniak. W 1978 roku, ze względów lokalowych, siedziba
Kapeli Kujawskiej
(“Kujawy”) przeniesiona została z Zespołu
Szkół zawodowych do RDK w Radziejowie
a zespół został objęty opieką merytoryczną dyrektora RDK p.
Janusza Kalafusa.
Rejonowy Dom Kultury zdjął także obowiązek finansowania etatowych
członków
zespołu ze środków TMK. W 1972 roku zespół liczył
16 osób. Wiek członków
zespołu wynosił od 36 lat (S. Daniel) do 74 lat (K. Lubigocki), 70 lat
(A.
Marciniak). Łącznie 10 członków liczyło więcej 50 lat. Z
materiałów źródłowych
wynika, że zespół składał się z kapeli, chóru i
solistów, którzy wykonywali też
proste układy taneczne. Pod koniec roku 1972 zespół liczył
już 19 osób, a w
1973 roku w zespole grało, śpiewało i tańczyło 26 osób. W
tymże roku do zespołu
włączyła sie także młodzież, która utworzyła sekcję
taneczną. Należeli do niej:
Elżbieta Bandyszewska, Grażyna Sztoltman, Krystyna Iwanowska, Barbara
Michalak,
Barbara Nowicka, Małgorzata Kowalska, Jerzy Łęga, Janusz Gwizdalski,
Krzysztof
Tobolski, Janusz Dylewski, Marian Krychowiak, Jerzy Bajer, Roman
Jarmuż, Piotr
Polak. Repertuar
zespołu był sukcesywnie
uzupełniany, w miarę odkrywania poszukiwanych w terenie wiejskim
autentycznych
starych piosenek i przyśpiewek, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Zespół,
oprócz dorocznych
występów na dożynkach w powiecie radziejowskim, koncertował
na akademiach z
okazji 1 maja, 22 lipca. W 1969 roku m.in. koncertował w Szubinie. W
latach
1972-1973 uczestniczył w festiwalu “Wiosna pod
tężniami” w Ciechocinku, dał
występ w muszli koncertowej w Bydgoszczy w czasie prezentacji dorobku
kulturalnego powiatu radziejowskiego (1972 r.), wziął udział w
Festiwalu kapel
i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu (1972 r.), wystąpił przed
Pałacem Kultury i
Nauki w Warszawie (1972 r.), koncertował w Lubstowie na zlocie
kolejarzy
kolejek wąskotorowych (1972 r.), w 1973 r. Brał udział w dożynkach
centralnych
w Bydgoszcz, dał koncert na zjeździe ogólnopolskim kolejarzy
w Płowcach, wziął
udział w festiwalu kapel ludowych w Bytomiu, a w 1974 roku uczestniczył
w
“Panoramie 1974”) w Warszawie. W 1969
roku Kapela została
wyróżniona dyplomem uznania przez PKFJN w Radziejowie, a
1972 roku na Festiwalu
Kapel Ludowych w Kazimierzu otrzymała dyplom uznania za popularyzację
folkloru
oraz nagrody rzeczowe. Sukcesem zakończyły się występy kapeli ludowej
“Kujawy”
w 1973 roku: 28 sierpnia na dożynkach w Nieszawie, na Jarmarku
Dominikańskim w
Gdańsku, ponadto zespół występował także w Ciechocinku,
Kruszwicy,
Aleksandrowie Kujawskim, Piotrkowie Kujawskim. Także sukcesem
artystycznym
zakończył się dla kapeli ludowej “Kujawy” Festiwal
Kapel i Śpiewaków Ludowych w
Kazimierzu nad Wisłą oraz udział w Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku.
Dnia 14
lutego 1984 roku kapela ludowa “Kujawy” działająca
przy TMK w Radziejowie, z
siedzibą w PDK w Radziejowie, składała się z następujących
osób: Maria Dębniak,
Józef Pietrzak, Stefan Igła, Franciszek Waldon, Zofia
Kłosowska, Leokadia
Zarzycka, Maria Surdyk, Stanisława Malinowska, Danuta Kopaczyk, Jerzy
Kudliński, Stanisław Radaszewski, Jolanta Torzecka, Wojciech Nitecki,
Piotr
Nowakowski, Leon Kłos, Janusz Gwizdalski, Zbigniew Szmyt, Waldemar
Wawrzyniak,
Elżbieta Szcześniewicz, Kazimierz Tyczkowski, Tadeusz Janiak,
Józef Prusinowski,
Loretta Wojciechowska, Henryk Nawrocki. Od 1987
roku biografia kapeli
ludowej “Kujawy” jest nader trudna do
usystematyzowania z powodu braku dostępu
do materiałów lub wręcz ich braku. Wiadomym jest, że
zespół ten odniósł jeszcze
jeden spektakularny sukces, wystawiając na scenie Powiatowego Domu
Kultury w
Radziejowie widowisko wokalno-muzyczne pt. “Wesele na
Kujawach”. W spektaklu
11.06.1994 r. udział wzięli: Dariusz Jarmuż, Danuta Kacprzak, Jolanta
Korzeniowska, Emilia Ładzińska, Krzysztof Marciniak, Agata Michalak,
Aneta
Michalak, Maria Pilak, Józef Prusinowski, Marek Siarkowski,
Elżbieta
Szcześniewicz, Ewa Szmydt, Stanisława Szmydt, Maria Surdyk, Jan
Szyszkowski,
Jan Ulański, Leokadia Zarzycka. W spektaklu udział wzięła kapela ludowa
pod
kierownictwem Henryka Nawrockiego, Stanisław Daniel, Benon
Górecki, Robert
Dębowski. Sztukę “Wesele na Kujawach” napisał Franciszek Beciński, a wyreżyserował Jan Kalafus. Równocześnie nakładem Dobrzyńsko-Kujawskiego Towarzystwa Kulturalnego oraz Towarzystwa Miłośników Kujaw w Radziejowie wydano na zlecenie radziejowskiego Domu Kultury, ze środków Wydziału Kultury, Sportu i Turystyki Urzędu Wojewódzkiego we Włocławku, Urzędu Miasta w Radziejowie, książkę Franciszka Becińskiego “Wesele na Kujawach”, Włocławek 1996, w której obszerny wstęp o Franciszku Becińskim napisał jego syn Adam Beciński. Jest to ostatni materiał źródłowy dostępny autorowi niniejszego opracowania, dotyczący działalności kapeli ludowej “Kujawy”. Wiadomym jest, że obecnie działa on w strukturach Domu Kultury w Radziejowie.
W oczekiwaniu na metaforę poetycką Zygmunt
Dmochowski zastanawiał
się nad wierszem, który byłby metaforą jego życia. Myślę, że
niedługo taką
metaforę poetycką jego żywota będzie można opublikować. Praktycznie
jest już
gotowa. Czeka na uleżenie jak mówi Zygmunt, który
w dniu 10 stycznia 2011 roku
ukończył 80 lat. Pisałem o nim i jego twórczości na tym
portalu wielokrotnie. Wiele o
tym, co się u Zygmunta
dzieje można przeczytać na stronie stworzonej przeze mnie a jemu
poświęconej,
która z uwagi na nasze praktyczne codzienne kontakty jest
bieżąco
aktualizowana. Tutaj: http://www.kujawy2008.republika.pl W dorobku
twórczym ma: dwanaście
tomów wierszy, trzy poematy, dwie powieści, epigramy, formy
dramatyczne i
publicystykę literacką. Jego utwory drukowane są w wielu periodykach w
Polsce i
Czechach. Urodził się w Ciechocinku, tu się uczył, tu miał i ma wielu
przyjaciół. Przez dwanaście lat uczył języka polskiego w
liceum w Radziejowie,
miasteczku w sercu Kujaw. Potem życie rzuciło go do Opola. Mieszka tam
ponad 40
lat i wie, że "przesiąkłe” tym miastem równie
głęboko jak Kujawami. Szuka
związków Kujaw z Opolszczyzną i znajduję je, choćby w osobie
matki Władysława
Łokietka, tak bardzo na Kujawach ukochanego. W 2008 roku Minister K i
DN
odznaczył pisarza medalem „Zasłużony dla kultury
polskiej” .W dorobku twórczym
ma : dwanaście tomów wierszy, trzy poematy, dwie powieści,
epigramy, formy
dramatyczne i publicystykę literacką. Jego utwory drukowane są w wielu
periodykach
w Polsce i Czechach. Do poezji przeszedł z rzeźby. Zygmunt Dmochowski
był
sekretarzem opolskiego oddziału Związku Literatów Polskich
przez trzy kadencje. W
dniu 7 maja br. będzie po raz czwarty delegatem na Zjazd
krajowy ZLP. Całe życie
poświęcił oświacie.
Pozwolę sobie zacytować opinię o nim autorstwa Anny Kajtochowej
umieszczonej w
książce „Trzy poematy” myślę, że do tej opinii nic
więcej dodać nie można.
Myślę, że warto zapoznać się z tym, co napisała: (Anna
Kajtochowa – http://www.kajtochowa.olesno.pl/) Cytuję: „Zygmunt
Dmochowski rozpoczął
romans z literaturą po sześćdziesiątce. Całe pracowite życie poświęcił
oświacie, działając w różnych wcieleniach: nauczyciela,
kierownika zakładu
wychowawczego, wizytatora. Od debiutu książkowego w 1993 roku (pierwsze
wiersze
wydrukował w 1952 w prasie studenckiej) opublikował kilkanaście
książek. Debiut
powitał recenzją Harry Duda. Już wtedy zauważył, że Zygmunt Dmochowski
mówi
własnym głosem, niepowtarzalnym, że jest poetą dwóch
prastarych regionów Kujaw
i Opolszczyzny, miłośnikiem ich języka, eksponującym poprzez ten język
największe walory obydwu regionów. Inny krytyk, Zbigniew
Ostrowski, wyraził
swój podziw dla poety, recenzując „Potargane
Anioły" oraz „Żarna i
ziarna": „Poezja Dmochowskiego nie szuka ujścia w
awangardowych technikach
pisarskich, bo i po co? Znakomicie realizuje się w wierszu stroficznym,
rymowanym głębokim rymem, od czasu do czasu uciekającym do echa
wyrazów;
wierszu nielicznym na tyle, że aż prosi się targnąć strunę gitary i
wyśpiewać
strofy poety znad Odry. No i te słowa, perełki sensów i
znaczeń. Słowa —
rarytasy, słowa briicknery. Dmochowski wydobywa z zasobu leksykalnego
języka
archaizmy znaczeniowe i gramatyczne. I o dziwo — nie straszą,
a są subtelnego
rodzaju przyprawą do języka codzienności, w którym, na co
dzień pisze Zygmunt
Dmochowski". Ma bardzo bogaty
biogram. A
oto on: Dmochowski
Zygmunt Stefan Z.: poeta DU.: Ciechocinek, 10.01.1931 M.:
Halina z d.
Kępska (1944), matematyk R.: Bolesław, kupiec i Henryka z d.
Wieczorkiewicz D.:
Ewa (1954), absolwentka Studium Medycznego w Łodzi; Rafał (1972),
absolwent
Politechniki Opolskiej ZP.: Florian Wieczorkiewicz, artysta malarz;
Nikodem i
Kazimiera z d. Śmigielska; Stanisław i Aleksandra z d. Adamska;
pradziadowie h.
Pobóg S.: 1950 matura w LO w Ciechocinku, 1950-54 studia na
Uniwersytecie
Warszawskim, kierunek: filologia polska K.: 1954-66 nauczyciel języka
polskiego
w LO w Radziejowie, 1966-76 wizytator w Kuratorium Oświaty w Opolu,
1976-87
wiceprezes WZDZ w Opolu SO.: pierwsze wiersze (1947), wiersze w m.in.
Almanachu-Opolanin, debiut literacki w Gazecie Uniwersyteckiej (1952),
dedykacja dla przyjaciela J. Żernickiego ELEGIA, nazwanie swojego
pokolenia
pisarzy pokoleniem POTARGANYCH ANIOŁÓW, uczestnictwo w KS
Kolejarz Toruń,
rzeźbienie, pierwsze prace (1970), uczestnictwo w wystawach i plenerach
P.:
wiersze w pismach ogólnopolskich: Wiadomościach
kulturalnych, Śląsku,
Metaforze, Przeglądzie Artystyczno Literackim, Pomorzu, Almanach
Opolanina,
Poezji; poezja w wydawnictwach czeskich: Slavickie Rozhlady, Olomuncki
Veczernik Akord; wiersze: Potargane Anioły (1993,1994), Żarna i Ziarna
(1994),
Skaczące Światło (1994), Jaskrawość Przestrzeni, Wezbrana Rzeka (1997),
Mgławice Koziorożca (1998), Nim Umilknie Ciepło (2000), Liryki Opolskie
(2007);
poematy: Z księgi Pogan (1995), Requiem Kujawskie (2001), Człowiek
– szkice do
portretu Powieść Płonąca Sól (2002), Wybór
wierszy (2003) ON.: Krzyż Kawalerski
Orderu Odrodzenia Polski (1986), Zasłużony dla Kultury Polskiej (2008),
Zasłużony dla Opolszczyzny i Opola, Zasłużony dla Kultury Ciechocinka,
Medal
Stanisława Staszica Cz.: Opolskie Towarzystwo Kulturalno Oświatowe,
Górnośląskie Towarzystwo Literackie, Włocławskie Towarzystwo
Naukowe, Krakowska
Konfraternia Poetów H.: Badania językowe, zgłębianie
wartości ukrytych w
słowie, poezja Lechonia, muzyka Chopina, motto życiowe: Człowiek Istota
Paradoksalna Osiąga Wieczność Umierając. Pochodzi z zasiedziałego kujawskiego rodu. Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Przez dwanaście lat uczył języka polskiego w Liceum w Radziejowie, miasteczku na Kujawach.
Wśród wielu utworów przewija się okres jego życia i pracy w Radziejowie. Miasteczku temu oddał hołd wierszem. Trzynaście wersów pamięci Powracam
myślą do tamtego małego Miasteczka na
zgrzebnej górze pooranej zmarszczkami czasu szamoczącego
się w przetokach czerwieni i czerni kujawskiego
Benares – tabernakulum żaru z
początku drogi wyboistej do Elidy Moje
myśli dotykają spraw które umarły: Potarganych
Aniołów płonących na wichrze Wielopola
figur woskowych i arlekinów przemykającego
się wśród kamieni Boga szaleńców
rozsadzających spojenia ciszy przyjaźni
żyznej jak pszeniczny czarnoziem Płowiec rozstania
za cenę połowy człowieczej śmierci Tak o nim mówi. Ten wiersz jest dla mnie szczególny. Moje myśli dotykają spraw, które we mnie żyją. Budzi szereg wspomnień. Radziejów i ten okres mojego życia znalazł się także i w wielu innych moich utworach. Zygmuncie! Radziejów
i ludzie tu żyjący a zwłaszcza Twoi znajomi i
wychowankowie pamiętają o Tobie! Karol Szmagalski
Jednym z ważnych mozliwości przypominania o dokonaniach ludzi i ich sywetkach jest umieszczanie ich w encyklopedii regionalnej . Umieściłem tam kilka nazwisk.Są to opracowania mego aktorstwa.
Kolejnym ważnym są liczne filmiki
traktujace o mieście Radziejowie, jego ludziach
a także o powiecie Radziejowskim. Tych filmików jest ponad 400 . Publikuję na witrynie You tube ( kanał : karmaria2008) Temu samemu celowi
poświęcone są
liczne stworzone przeze mnie strony internetowe dla upamiętnienia
różnych
spotkań, ciekawostek , wydarzeń itp. Jest ich sporo . Myślę,że warto podać do niektórych linki. Na tych stronach wiele nieznanych informacji. Dzisiejsza moja rozmowa z Józefem Ryszardem Pernakiem ( 2011.04.17)
Tyle jesteśmy warci, ile po nas zostanie…..! 12 marca 2011 roku Józef Ryszard Pernak nestor Towarzystwa Miłośników Kujaw z Radziejowa ukończył 87 lat. Zawsze był niespokojnym, ale przy tym znakomitym znawcom Radziejowa i okolicy. Myślę, że warto uchylić rąbka naszej rozmowy na niektóre tematy związane z jego życiem. Okazje wyjątkowa, aby trochę powspominać. Urodził się 12 marca 1924 roku w Radziejowie – w rodzinie od lat , od pokoleń zasiedziałej w tym mieście. Co mówi na temat swoich korzeni, życia? Atmosfera
rodzinna od młodych lat podsycała moją atencję do
tych miejsc ukochanych. Dziadek mój był przed wojną
wiceburmistrzem Radziejowa.
Groby dwóch pradziadków poległych w powstaniu
styczniowym pod Ignacewem były
miejscem rodzinnego kultu, dumy i smutku, ale także drogowskazem, dokąd
podążać
winien Polak. W szkole podstawowej byłem zuchem – z dumą
nosiłem harcerski
beret i lilijkę, a później zielony mundurek. W
krótkim czasie, bo w dwa
tygodnie po ukończeniu 7-klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej im. M.
Kopernika w Radziejowie, w 1938 roku podjąłem pracę w
spółdzielni rolniczo-handlowej
„ROLNIK” z siedzibą w Kruszwicy. Wówczas
przemierzałem 10 kilometrowe
przestrzenie między majątkami ziemskimi a spółdzielczą
siedzibą na rowerze w
ciągu jednego dnia. Trudna to była praca, ale kształtowała
mój charakter, jak
na harcerza przystało – w próbach odwagi,
zręczności, w pokonywaniu własnych
słabości. Myślę, że niewiele to miało wspólnego z
harcerskimi podchodami, bo
motyw mój był prozaiczny – zdobycie funduszy na
wspomożenie rodzinnej kasy niebagatelną
wówczas pensja praktykanta w wysokości 25 złotych
miesięcznie. Gdy wybuchła II wojna światowa Ryszard, nadal pracował w spółdzielczości, ale pod zarządem niemieckim. Jako młody chłopach nie
odczuwał
dylematów jakie się pojawiały, czy to uczciwe, czy tylko
sprytne gdy „organizował”
na fałszywe kwity z magazynu spółdzielni : węgiel, olej,
ziarna zbóż, groch. Korzyści
z tego mieli jego sąsiedzi i znajomi. Byli ciekawi, co
się dzieje. W magazynie spółdzielni zamelinowali
radioodbiornik i mieli najświeższe wiadomości z frontu, z zagranicznych
radiostacji. Jemu przydało niezwykle trudne i ryzykowne zadanie
– polegające na
roznoszeniu tych wieści po mieście : „KU POKRZEPIENIU
SERC”. Po wojnie nadal pracował w spółdzielczości, a w 1951 roku w uznaniu zasług w nienagannej pracy, przeniesiony został do PZGS Aleksandrów Kujawski. Już, jako radny PRN, w Aleksandrowie, zaczął zabiegać o podział powiatu aleksandrowskiego na dwie odrębne samodzielne jednostki administracyjne. Ja mówi. Ile to walk trzeba było stoczyć na sesjach PRN w Aleksandrowie, wisieć u klamek tamtejszych dygnitarzy wojewódzkich w Bydgoszczy, przekonywać mieszkańców Radziejowa, że warto doprowadzić do końca, aby takim podział nastąpił. Przygotowanie
samej bazy dla działalności władz i urzędów
powiatowych nie szło łatwo i składnie. Budynków publicznych
w Radziejowie było niewiele,
a każdej organizacji należało zaproponować siedzibę przystojną do
hierarchii
władzy i urzędu. Jednak i na to znalazły się sposoby. W Radziejowie stał dom, frontem do rynku, a szczytem do ulicy Toruńskiej. Jak mówi. Przyjmowałem delegację Ligii Kobiet; panie obejrzały dom przy Toruńskiej i przyjęły proponowana siedzibę. Tego samego dnia aktywiści z ZMP oglądali dom na ulicy Rynek i … także zgodzili się objąć proponowaną siedzibę. W następnym tygodniu przyjechali funkcjonariusze komendy wojewódzkiej MO i UB. Też zaakceptowali propozycje. Gdy po trzech latach zabiegów decyzje o utworzeniu powiatu zapadły , wszyscy musieli pomieścić się na jednej grzędzie ; z funduszy , które zaczęły spływać do powiatu rozpoczęto budownictwo komunalne. Cd. rozmowy.
Ryszard
z tego, co wiem,
gdy coś próbowałeś załatwić, jako społecznik dla tego
środowiska to kierowałeś się
zasadą – „zawsze jest sposób”.
Przybliż kilka spraw dla potwierdzenia tej tezy. Masz rację
„załatwianie spraw sposobem” w pewnym okresie mego
życia wesz ło mi w krew. Jeśli pozwolisz to trochę powspominam, tak jak
to dziś
pamiętam. Gdy rozeszła się w Radziejowie, wieść, że na pobliskich
terenach
istnieje szansa powstania przetwórni owocowo-warzywnej i
rozważana jest
możliwość zlokalizowania jej w Piotrkowie Kujawskim lub Radziejowie
postanowiłem użyć sposobu, aby przekonać władzę, że najlepszą
lokalizacją
stanowi Radziejów. Dyrektor z Ministerstwa Rolnictwa o
nazwisku Jerzyna
wybierał się na Kujawy, aby rozstrzygnąć osobiście przydatność
dwóch
konkurencyjnych lokalizacji. Wraz z moimi kolegami czatując na drodze w
oczekiwaniu na samochody z Warszawy, postanowiliśmy zatrzymać je i tak
się to
stało. Zaprosiłem pana dyrektora do swego domu. Właściwą atmosferę,
gościnność,
przy naszej kuchni kujawskiej stworzyła moja małżonka. Rozmowy trwały
długo,
ale okazały się bardzo owocne. Zapadła pomyślna decyzja dla Radziejowa.
Przekonaliśmy naszych rozmówców ,że my to jest
Radziejów „ byliśmy tu zawsze a
Piotrków Kujawski to tylko gmina i w tej sytuacji nam
bardziej się ona
należała. Niestety na skutek gnuśności, władz, budowa nigdy nie doszła do skutku a szkoda, co z goryczą stwierdzam. Ryszard z Twoja osobą wiążą się także sprawy telefonizacji, budowy apteki, odbudowy pomnika Tadeusza Kościuszki. Przypomnij trochę faktów związanych z tymi zagadnieniami? Stare dzieje,
ale warto przypomnieć trochę faktów z tym związanych.
Waldemar Dziubich ówczesny Naczelnik Miasta Radziejowa
poczynił starania w
wyniku , których miasto otrzymało nowoczesna centralę
telefoniczna „PENTACONTA”.
Wówczas hasło – „dziś podanie jutro
telefon” mogło być zrealizowane w
Radziejowie. Jest oczywiste ,że także mieszkańcy okolicznych wsi
postanowili
skorzystać z dobrodziejstw telefonizacji. Powstawały społeczne
komitety,
rolnicy w czynie społecznym wykonywali prace przygotowawcze. Brakowało
kabli.
Poruszyłem ten temat na spotkaniu ZSL. Moja wypowiedz trafiła do
obecnego sekretarza
NK ZSL Bogdana Królewskiego i udzielił nam pomocy. W
niespełna miesiąc po tym
wystąpieniu w Szostce uruchomiono pierwszy we wsi aparat telefoniczny. Czas szybko biegnie od uchwały MG Rady Narodowej w Radziejowie odnoszącej się do budowy nowej apteki minęło blisko 10 lat. Stary dwustuletni budynek chylił się ku upadkowi. Aptekarz nie widząc warunków do właściwej pracy zamierzał opuścić Radziejów. Postanowiliśmy coś zrobić. W tamtym okresie doświadczenie uczyło, że społeczny komitet może wiele zdziałać o ile jego działania spotkają, zjednają sobie zamożnego sponsora. Opracowałem wniosek budowy nowej apteki. Obkolędowałem za podpisami. Byłem członkiem wtedy prezydium Narodowego Funduszu Ochrony Zdrowia. Wykorzystałem znajomości, jakie tam miałem i moje zabiegi o dofinansowanie okazały się skuteczne. Miasto przeznaczyło na ten cel nadwyżkę budżetową i budowa ruszyła. W toku budowy czyniłem skuteczne zabiegi o materiały, których brakowało. W sumie nowa apteka powstała. W 1917 na Radziejowskim rynku stanął pomnik Tadeusza Kościuszki. Ufundowali go mieszkańcy w setną rocznicę śmierci wodza insurekcji. W czasie II wojny światowej pomnik zburzyli Niemcy, ale mieszkańcy Radziejowa przechowali ocalałe jego szczątki. Po wojnie nie było klimatu do jego odbudowy. W latach osiemdziesiątych wreszcie klimat dojrzał i zawiązał się komitet ocalenia pomnika. Jeździłem do Bolesławca po zamówione bloki piaskowca, organizowałem zbiórki złomu przeznaczone na sfinansowanie odbudowy. Był szeroki skład w komitecie, ludzi współdziałających ze sobą. W efekcie tych działań pomnik dziś wkomponował się w panoramę miasta. Ponieważ na temat szczegółów z tym związanych już kiedyś rozmawialiśmy pozwól ,że tak zakończę ten temat. Może jeszcze jeden temat. Przypomnij jak to się stało, że Radziejów otrzymał archiwum? Penetrując
archiwum w Bydgoszczy z racji moich zainteresowań
historycznych natrafiłem na ślad radziejowskich ksiąg parafialnych
zawierających
zapisy aktów chrztu z 1826 r, a także na dokumenty cechu
kowali z Radziejowa. Pomyślałem,
że jednak miejsce dla tych dokumentów
jest w Radziejowie. Dotyczą one przecież mieszkańców trzeba
je tu sprowadzić.
Czyniłem wiele zabiegów. Włączyłem się w jego przeniesienie
i archwum znalazło
się w Radziejowie. Dziękuję za interesująca rozmowę. Do innych spraw wrócimy. Życzę powrotu do
zdrowia po ostatniej wywrotce w domu i wynikających z tego potłuczeń. Karol Szmagalski
PS! Moje refleksje do odbudowy pomnika Tadeusza Kościuszki! Budowa pomnika
trwała blisko 5 lat, uroczystego jego odsłonięcia
dokonano w dniu 11 października 1987 roku. Przez cały ten okres trud z
realizacją
odbudowy spoczywał na barkach 30 – osobowego komitetu.
Najaktywniej w nim
działali :
Józef Ryszard Pernak, Józef
Nowakowski, Ryszard Czachorowski. Sama rekonstrukcja pochłonela
znaczne koszty. Największą ofiarnością
wykazała się załoga dawnej Spółdzielni Transportu Wiejskiego
i miejscowy Bank
Spółdzielczy. Z organizacji trzeba wymienić ZBoWiD. Znaczny
był udział Domu
Kultury, młodzieży wszystkich szkół miasta, która
to prowadziła zbiórkę złomu,
a także metali kolorowych potrzebnych do odlewów. Obok
naszych szkół społeczne
konto zasiliły też pieniądze przekazane przez Szkołe Podstawową im.
Tadeusza
Kościuszki w Bydgoszczy. Nie do przecenienia była pomoc
finansowa MGRN, konserwatora
zabytków, samorządu mieszkańców czy rad sołectw:
Biskupice, Czołowo, Stary
Radziejów. Za duże zaangażowanie, starania i ofiarność, najbardziej zasłużeni w dziele odbudowy pomnika wręczono okolicznościowe dyplomy i medale.
A oto medal jaki otrzymałem: ![]() Karol Szmagalski ![]() Rozmawiamy z Józefem Ryszardem Pernakiem na temat odbudowy pomnika Tadeusza Kościuszki w Radziejowie. Myślę, że jest to kolejne przybliżenie spraw w ramach rozmów – „Tyle jesteśmy warci,
ile po nas
zostanie…..!”. Dziś
przeglądając z Józefem Ryszardem Pernakiem różne
fotografie związane z radziejowskimi pomnikami sięgnęliśmy do
różnych
dokumentów związanych z pomnikiem Tadeusza Kościuszki tym
bardziej, że
w 2012
roku przypadnie 25 rocznica jego odbudowy przez społeczeństwo
Radziejowa, jakie
miało miejsce w 1987 roku. Trzeba dodać, że
pomnik Naczelnika Tadeusza
Kościuszki wzniesiony w 100 – tną rocznicę jego zgonu -1917
r. Zburzony przez
faszystów niemieckich w 1940 roku został jak wspomniałem
odbudowany w 1987 r.
Myślę, że warto trochę o tym pomniku wspomnieć. Był rok 1917 i nie było
jeszcze
niepodległej Polski, o której Polacy śnili i za
którą wciąż krew przelewali.
Pomnik Wielkiego Naczelnika był pierwszym sygnałem odrodzenia ojczyzny.
Praktycznie jego pomysłodawcą był ksiądz Mateusz Grabowski, od
którego wyszedł
pomysł zbudowania na stulecie śmierci przypadające w 1917 roku pomnika
Tadeusz
Kościuszki, jako pokłosie jego spotkania w 1793 roku z Julianem
Niemcewiczem
historycznych i sławnych Płowiec. Źródłem jego sfinansowania
były datki na
pomnik, organizowane zbiórki po domach i zabawy. Wiosną 1918 roku
został przywieziony do Radziejowa i stanął
na środku rynku a 3 maja 1918 roku odbyła się ceremonia jego
uroczystego
poświęcenia.
Co
można powiedzieć jeszcze o Józefie Ryszardzie Pernaku? Ryszard jest oddany swemu miastu. Jest wielu działaczy społecznych potrafiących jednak przedstawiać koncert życzeń, sprowadzający się do to by się przydało, lub tamto. Był i jest taki ,że zawsze sam próbuje załatwić szereg spraw, ma dużą siłę przebicia. Cechuje się
dewizą – „powzięty przeze mnie obowiązek zawsze
spłata się w jego życiu z pasją
przysparzania chwały swemu miastu „. Jest członkiem nestorem Towarzystwa Miłośników Kujaw od lat. Częsty bywalec w
okolicznych szkołach , gdzie z pasją historyka na spotkaniach
z młodzieżą snuje
opowieści o historii
tych ziem i o tym jedynym położonym na wzgórzu, gdzieś
między niebem a ziemia
miastem”. Spotkania często puentuje swoim wierszem: Wśród
Kujawskich równin Wśród
szumiących zbóż Leży miasto moje Ziemi
tych żyznych stróż.
Wspomnienie o Marii Dębniak. Nie łatwo jest pisać o tak wybitnej osobie jak pani Maria. Myślę, że najlepiej zrobi to Alina Krupińska jej przyjaciółka. Cytuje co napisała po jej
śmierci. ![]() Kapela z
1984 roku – pierwsza od
lewej pani Maria Dębniak Fot. archiwalne TMKujaw Wiadomość o śmierci zasłużonej
Radziejowianki pani Marii Dębniak, poruszyła serca i przywołała
wspomnienia wielu Jej
znajomych i przyjaciół. W mojej pamięci jawić się Ona będzie
zawsze, jako
wzorowy, oddany całym sercem młodzieży, nauczyciel wychowawca. Poznałam
Ją w
latach 60 tych, jako nauczyciela i bibliotekarza szkoły Podstawowej w
Zakrzewku. Była cicha, skromna, pracowita, pełna zapału i energii. Gdy
na wieść
o Jej śmierci zaczęłam przywoływać z pamięci tamte odległe lata,
otrzymałam telefon
od serdecznej - mojej i pani Dębniak przyjaciółki, byłej i
wspaniałej
dyrektorki LO w Radziejowie pani Eugenii Sawińskiej, obecnie
mieszkającej w
Bydgoszczy. Ona właśnie przybliżyła mi życie pani Marii, gdyż
przyjaźniła się z
nią w czasach młodości, mieszkając w Jej sąsiedztwie i pracując z Nią w
szkole
Podstawowej w Zakrzewku. Pani Maria Dębniak, z domu Lopko, pochodziła z
Pińska
nad Bugiem. Jej zacni rodzice przeprowadzili się w okolice Zakrzewka
(obecnie
Wielkopolskie), gdzie otrzymali poniemieckie gospodarstwo i wiedli
spokojne, uczciwe
życie. We wspomnieniach pani Sławińskiej pozostał obraz ich wielkiej
życzliwości i serdeczności w stosunku do najbliższych. Rodzice Pani
Marii mieli
też drugą córkę -mieszkającą obecnie w Grudziądzu
– i dwóch synów, w tym
jednego przysposobionego, lecz traktowanego jak rodzonego. Losy
synów były
tragiczne. Zostali wywiezieni na sybir. Jeden z nich, walcząc pod wodzą
gen. Andersa
zginął pod Monte Casino, drugi zaginął bez wieści - rodzina
przypuszczała, że
został zamordowany w Katyniu. Wkrótce los nie oszczędził
także Pani Marii. Jej
mąż - wkrótce po ślubie - zginął, ratując dzieci z morskiej
topieli… Mimo tych
traumatycznych przeżyć Pani Dębniak zachowała pogodę ducha , darząc
wszystkich życzliwością,
serdecznością i gotowa każdego wspomagać. Wyjątkowo uzdolniona
plastycznie i
muzycznie z pasją oddawała się pracy pozalekcyjnej z uczniami. Przez
wiele lat
prowadziła młodzieżowy zespół taneczny a następnie kierowała
zespołem
folklorystycznym „Kujawy". Była zdolna i ambitna, więc
wszystko, co
robiła, musiało być wykonane perfekcyjnie. Ukończyła Liceum
Pedagogiczne we
Włocławku, a w1959 studia nauczycielskie w Toruniu, otrzymując nagrodę,
jako
jedna z najlepszych studentek. Gdy rodzicom Pani Marii coraz trudniej
było
prowadzić gospodarstwo, razem z córką przeprowadzili się do
Radziejowa, gdzie
Pani Dębniak rozpoczęła pracę zawodową w Zespole Szkół
Mechanicznych ido czasu
przejścia na emeryturę była cenionym nauczycielem języka polskiego. Z
tego
okresu pozostała mi w pamięci, jako zaangażowany społecznie
współorganizator
imprez kulturalnych, dożynek i prac społecznych dla
mieszkańców Radziejowa. Miała
wyjątkową mądrość życiową, głębię myślenia i otwartość dla ludzi, więc
trudno
się dziwić, że rozmowom z Nią - na często niełatwe tematy nie było
końca. W
trudnych sytuacjach zwykła się do mnie zwracać ze słowami :" Nie martw
się, Bóg nam wszystko wynagrodzi". Wierzyła w to, służąc
wiernie i Bogu i
ludziom. W 1998 roku została jej przyznana odznaka „Zasłużony
dla Miasta Radziejowa”. Co można jeszcze dodać od siebie do tego, co napisała Alina. Maria Dębniak była laureatka II miejsca w plebiscycie 40 lecia na najpopularniejszego radziejowianina. Przez wiele lat była radną w miejscowym samorządzie. Pełniła funkcje przewodniczącej komisji oświaty i kultury. Wiele inicjatyw podejmowanych w Radziejowie było wynikiem jej inspiracji. Sama dużym wysiłkiem wraz z uczniami dbała, aby upiększyć Radziejów, który tak ukochała. Zawsze mówiła. Radziejów ma wspaniałych ludzi. Nigdy nie spotkała mnie od nich żadna przykrość. Moja praca
społeczna była moją pasja, poświęcałam jej cały swój wysiłek
była możliwa dzięki
wsparciu i życzliwości wielu ludzi ,którzy znajdowali się w
moim otoczeniu. Grupa Pop – Rockowa „Zakaz” powstała w 1983 roku. Na sukcesy tego zespołu nie trzeba było długo czekać. Szereg zwycięstw w różnego rodzaju konkursach na terenie regionu kujawsko – pomorskiego oraz województw ościennych. Zespół rywalizował między innymi z grupami Respublika (późniejsza Republika z Grzegorzem Ciechowskim), Sekcja Zwłok z Robertem Janowskim, grupą Stratus, która gościła na listach przebojów Polskiego Radia, aleksandrowską grupą „Plama”, Specyfik (dzisiejsza Zdrowa woda), a także z włocławską grupą „Wyjście awaryjne” oraz „Depozyt” i innymi, znanymi grupami z terenu kraju. W swoim dorobku zespół posiada: Udział na Ogólnopolskim Festiwalu w Zielonej Górze, Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki Młodzieżowej, (gdzie był zaproszony na warsztaty dla debiutantów festiwalu opolskiego), oraz zwycięstwo na Ogólnopolskiej Gitariadzie – zdobywając nagrody indywidualne dla muzyków za kompozycje utworów oraz teksty. Do osiągnięć zespołu zaliczyć możemy także: Występ w TVP 2 w programie „7 anten” oraz telewizji zagranicznej. W składzie zespołu występowali między innymi: Wojciech Mrozek (saksofon altowy), dzisiaj wirtuoz klarnetu klasy światowej, oraz dr nauk muzycznych – wykładowca akademii muzycznych w Polsce i za granicą. W obecnej chwili zespół preferuje muzykę z gatunku pop – rock, jednocześnie przygotowując się do nagrania pierwszej płyty, (do której nie doszło w latach 80-dziesiątych z przyczyn zawieszenia działalności zespołu).
jest Franciszek Beciński Franciszek
Beciński
Kujawy
to ziemia rodzinna Becińskiego. Pradziad jego, Mateusz, pochodził z
okolic Lubrańca. Trudnił się hodowlą owiec dzierżawiąc pastwiska
okolicznych ziemian. Gdy epidemia zaczęła dziesiątkować bydło,
przywędrował W stronę Radziejowa i ostatecznie osiadł w Klonowie.
Dziad, Wojciech, założył swą rodzinę w Piłunowie. Tam urodził się
ojciec poety, Walenty, który z kolei przeniósł
się do pobliskiego Pilichowa. Nie należał do zamożnych
chłopów.
Franciszek był jednym z jego czterech synów Urodził się w Pilichowie w dniu 5 Września 1897 roku. Od maleńkości, jak wszystkie dzieci wiejskie, przyzwyczajony był do pracy. Do szkoły nie chodził bo jej we wsi nie było, a czytania w sylabowym elementarzu nauczyła go matka. Niełatwa to była nauka, ale za nią wdzięczny pozostał poeta całe życie. W 1912 roku skończyło się dzieciństwo Franka. Miał już 14 lat i ojciecwybrał mu zawód kowala. Franciszek nie lubił jednak tej pracy - ciężka i brudna nie odpowiadała jego pragnieniom, Marzył o tym, by uczyć się i nabywać wiedzę u Świecie, Pozostało więc ślęczenie nocami nad książkami, bo dnie były całkowicie wypełnione ciężką pracą fizyczną. Po pięciu latach Beciński wrócił do rodzinnej wsi i założył mały własny warsztat kowalski. Rozpoczął samodzielne życie, a jednocześnie szukał możliwości dalszej nauki. Znalazł ja_ w Byczynie, gdzie dość wcześnie założono szkołę tu też w 1912 roku powstała pierwsza publiczna biblioteka. W dzień pracował kuźni - wieczory i noce poświęcał jak zwykle lekturze i własnym próbom pisarskim. Dorobek twórczy Franciszka Becińskiggo jest bardzo bogaty, w prasie w latach 1927 — 1939 ukazało się blisko sześćset jego utworów, w tym połowa wierszy. Wiele z nich przedrukowanych było kilkakrotnie. Pozycja poety z Plichowa wśród pisarzy ludowych jest szczególna e tego względu, że jego utwory nie są właściwie „ludowe" w formie. Ogromne oczytanie autora i praca nad wierszem sprawiły, ze posiadł on dużą kulturę literacką i pisze poprawnym literackim językiem Czasem tylko wtrąca jakieś słowo gwarowe, ale zdarza się to bardzo rzadko i ma zawsze swoje uzasadnienie. Znów Chrystus Zmartwychwstał Szedł Chrystus wczesnym rankiem w kwietniową niedzielę, bito akurat w dzwony w pobliskim gdzieś kościele. Na przełaj idzie polem i słucha dzwonów grania, co głoszą wszemu światu dzień jego Zmartwychwstania. "Twarde są tego ludu i wiarołomne dusze- chociaż ja-ich sumienia męką corocznie kryszę" I wyszedł wnet z bezdroży na zwykłe chłopskie drogi, a za nim ślad znaczyły krwią,Jego Boskie nogi. Wyszli i patrzą ludzie (tu ówdzie Go dojrzano) Któż to?jakiś ktoś obcy- z chorągiewką-tak rano. Potem spotkał idące drogą ludzkie gromadki- które jęły się głowić i śnuć domyślne gadki. Gdy zdumieni wciąż stali Chrystus do nich tak rzecze: -"Zmartwychwstałem, by z tobą żyć pospołu,człowiecze... Aby z tobą w daleką iść znów drogę od nowa...." I upadli mu do nóg- gdy pojeli te słowa. 1971 rok ( Franciszek Beciński). Co
stało w się Bytoniu? Kto
winien tej zbrodni? Nowy Zarząd Towarzystwa Miłośników Kujaw z Radziejowa po pomyślnym zakończeniu działań związanych z rejestracja prowadzi akcję porządkowania zbiorów w Izbie Regionalnej przygotowując się do opracowania wniosku o fundusze unijne umożliwiające lepsze wyposażenie a tym samym lepszą ekspozycje. Wśród
wielu
eksponatów znalazła się taka oto „historja
prawdziwa z gminy Bytoń”. O
niewinne pszczółki idzie Które
zbrodniarze zniszczyli Jako
żydowscy siepacze Gdy
się nad Bogiem pastwili Niech
czytają o tej zbrodni I
wielcy i mali, Czego
zbrodniarze o północy, We
wsi Bytoń dokonali. Prawdziwa
, lecz smutna historja. W
Nieszawskim powiecie, A
w Bytońskiej gminie, Pewni
ludzie okazali Podłe
swe sumienie. Dziewięćset
szóstego roku, W
niedzielę to było, Piętnastego
lipca w nocy, To
się wydarzyło. Nawet
w samej wiosce Bytoń, Dokonali
zbrodni, A
byli to ludzie widać, Niekoniecznie
głodni. Nie
dla zysku, lecz dla zemsty, Tego
dokonali, Ośm
kuszek pszczół niewinnych, Z
miodem zmarnowali. Nie
zrobiły to zwierzątka Szkody
dla nich w polu, Lecz
były pielęgnowane, Przy
rządowym monopolu. Zacny
człowiek,jakich mało, Doznał
owej klęśki, Opiekun
niewinnych pszczółek. Ludwik
Jagodziński. Takiej
zemsty dokonało Jakieś
podłe plemię: Udusili
pszczołe w kuszkach, Miód
poszedł na ziemię. Wyrzucili
ośm kuszek, Ze
swego łożyska, Wkrótce
będą wyśledzone Tych
łotrów nazwiska. Z
rodowodu, chamy z chamów, Lecz
w kamasze się ubrali, Aby
czynu zbrodniczego Poznać
po sobie nie dali. Jako
Judasz eskaryota, Co
Boga naszego zdradził. Tak
też mówią,że brat brata W
tę zbrodnie naprowadził. O
mizerny i zepsuty, Bez
wiary narodzie! Swój
a zesmstą gorzej czynisz, Jak
dzika świnia w ogrodzie. Toć
stworzony przecież jesteś, Na
obraz samego Boga, Za
złe życie na tym świecie, Kara
ciebie też czeka sroga. Nad
czem się mścisz nędzny człeku? Na
tych pszczółkach ,że miód robia? Toć
one ci przy skonaniu Wosk
na gromnice sposobią. Róbcie
pszczółki pracowite Wosku
jaknajwięcej, Byście
mogły funtów zrobić Choć
ze sto tysięcy. Sto
tysięcy wosku, Będzie
ładna świeca: Zbrodniarzowi,przy
skonaniu Do
ręki gromnica. Niech
się pali ta gromnica Od
końca do końca: Wtenczas
zbrodniarz niech Z
tego świata, słońca. I
tak biedne pszczółki Nad
głową swego Pana brzęczą Jakoby
o wielka pomstę W
górę do Boga wołały. Przebudziwszy
si e gospodarz Ze
snu tak twardego Z
podziwem idzie patrzeć Do
ogródka swego. Lecz,o
dziwo co zobaczył Straszne
rzeczy niesłychane; Wszystkie
kuszki razem z miodem Jakby
z błotem pomieszane. Krew
mu w żyłach zastygła Gdy
zobaczył to bezprawie. Co
mu śniło się przed chwila, Zobaczył
teraz na jawie. Stanął
jakby skamieniały, Naszła
go ogromna trwoga, I
oczy podniósł w górę, Jeknął
goraco do
Boga. Boze
Wielki,Boże święty W
swych wyrokach niepojęty, Któryś
przez swe święte rany, Zbawił
swój Lud kochany. I
tych, co cię krzyżowali, Od
ciebie łaski doznali W
ostatniej śmierci godzinie, Gdy
Najświętsza Kres z ran płynie.
Prosiłeś
Ojca Swego, Aby
im nie pomniał tego, Tak
i nad zbrodniarzem owym, Nie
Bądż tak bardzo surowym. Niechaj
Twoja łaska święta Tej
zbrodni mu nie pamięta. Może
wtenczas zbrodniarz, Przestanie
być wrogiem I
pozna Cię,ześ dla niego Jest
prawdziwym Bogiem. Niechaj
wszelkie dobre myśli, Na
zbrodniarza Pan Bóg zliczy, Tego,stroskany
pan Jagodziński, Za swą krzywdę jemu życzy. ============================================================= Ocalić od zapomnienia 7 listopada 2011 roku Towarzystwo
Miłośników Kujaw z Radziejowa zaprosiło na kurs
haftu kujawskiego do swojej Izby Regionalnej, który
poprowadziła pani Krystyna
Zagrabska, znana włocławska hafciarka. Była okazja
poznać tajniki haftu kujawskiego i kontynuować
podtrzymywanie tradycji, z której od stu lat słynie
Radziejów. Pisałem o tym tutaj: http://wloclawskie24.pl/articles/8781-sztuka-hafciarska-na-kujawach Fotki z
imprezy tutaj: http://www.facebook.com/media/set/?set=a.2661927748323.151534.1259848402&type=1&l=159a752c86 Karol Szmagalski http://wloclawskie24.pl/articles/10094-ocalic-od-zapomnienia-haft-kujawski
Towarzystwo
Miłośników Kujaw z Radziejowa zaprosiło chętne
panie do wzięcia udziału w konkursie haftu kujawskiego. Kolejne drugie
już
spotkanie odbyło się w Izbie Regionalnej mieszczącej się w
Miejsko-Powiatowej
Bibliotece Publicznej im. F. Becińskiego w Radziejowie. W kursie udział
wzięło
13 pań. Było to już drugie spotkanie. Kurs poprowadziła Krystyna
Zagrabska, znana
włocławska hafciarka. Kurs był okazją do poznania tajników
haftu kujawskiego i
podtrzymywania tradycji, z której od stu lat słynie
Radziejów. Podczas kursu
haftu kujawskiego zgromadzone panie oddawały się swojej pasji
wymieniając
miedzy sobą uwagi. Nad wszystkim czuwała pani Krystyna Zagrabska służąc
radą i
pomocą. Lista
uczestników Powiatowego kursu
Urszula Rosół,
Alina Olejniczak,
Emilia Jałoszyńska, Stefania Dziubich, Henryka
Adamczewska, Jadwiga Reska, Halina Paczkowska, Bożenia Płaczkowska,
Maria
Szmagalska, Anna Sobczak, Elżbieta Stramowska, Irena Klimaszewska http://www.mmwloclawek.pl/artykul/ocalic-sztuke-haftu-kujawskiego-od-zapomnienia-454860.html http://www.wiadomosci24.pl/artykul/ocalic_od_zapomnienia_haft_kujawski_218406.html |
Witold Strzałkowski
aktualizowano: 2012.02.02 godz. 5,00

